Tym bardziej, że jest to powieść autorki, do której twórczości powróciłam zachęcona… właśnie jej twórczością. Pierwszą książką Barbary O’Neal, którą czytałam, była powieść „Jak znaleźć przepis na szczęście”. Inne książki tej amerykańskiej pisarki, wszystkie wydane przez Wydawnictwo Literackie, to między innymi „Recepta na miłość” oraz „Sposób na happy end”. Brzmi jak tytuły poradników psychologicznych? Może tak, ale istota zawartych w tych powieściach życiowych rad nie tkwi w psychologicznych wykładach, ale w życiu i perypetiach bohaterek książek Barbary O’Neal.
Barbara O’Neal jest miłośniczką gotowania, pasjonatką podróżowania oraz wielbicielką psów i kotów. Swoje zamiłowania przenosi na karty opowieści. Sugestywne są także okładki polskich wydań powieści jej autorstwa. Na każdej z nich widzimy urodziwego psiaka, który jest jednym z bohaterów danej książki.
W „Niech ci się spełnią marzenia” tych psiaków jest nawet więcej. Jeden z nich, suczka Willow, należy do Ginny, kobiety w średnim wieku, która przechodzi kryzys małżeński. Inne biegają po farmie 85-letniej Lavender, która zastanawia się, kto powinien przejąć po niej farmę. Kolejnymi osobami, które poznajemy, są Valerie i Ruby. Co łączy je wszystkie? Życiowe zakręty, trudne decyzje, nowe wyzwania. Oprócz tego, każda z nich jest lub była blogerką, i właśnie w Internecie zaczęła się ich znajomość, która prędzej czy później musiała się przenieść ze świata wirtualnego do realnego – wszystkie przyjaciółki spotykają się na przyjęciu urodzinowym jednej z nich.
Bohaterki życzą sobie nawzajem, aby spełniły się ich marzenia, wierząc skrycie, że spełnią się również ich własne. Barbara O’Neal stworzyła ciepłą, wzruszającą historię o kilku kobietach mających zupełnie odmienny charakter. „Niech ci się spełnią marzenia” to opowieść o rodzącej się przyjaźni nie znającej barier pokoleniowych, dlatego zachęcam do lektury zarówno kobiety młodsze, jak i seniorki.
Podoba mi się konstrukcja powieści. Oprócz głównej narracji autorka postawiła na krótkie teksty będące blogowymi wpisami Lavender lub Ginny. Niektóre z nich zawierają przepisy na smaczne potrawy. Można je wypróbować w swojej kuchni zaraz po przeczytaniu książki.
Można zarzucić autorce pisanie według sprawdzonych schematów i przewidywalność. Mimo to jestem pewna, że sięgnę po jej powieści, które przegapiłam wcześniej, nawet jeśli znów będą to historie kobiet na życiowym zakręcie, w których pojawi się także pupil (pies), a punktem zaczepienia będą kulinaria. Co z tego? Wzruszenia, jakich dostarczają, identyfikowanie się z bohaterkami i kibicowanie im, wszystko rekompensują.
Hanna Kwaśna
(hanna.kwasna@dlalejdis.pl)
Barbara O’Neal „Niech ci się spełnią marzenia”, Wydawnictwo Literackie, 2015
Komentarze