Nie czytając nic z wcześniejszych pozycji Mateusza Grzesiaka, trudno mieć jakiekolwiek sprecyzowane oczekiwania odnośnie książki „Alpha Human.” Jedyne, co nas naprowadza na treść, to krótki, dość mglisty opis z tyłu książki. Zawartość natomiast zaskakuje.
Niewątpliwa oryginalność języka, jaki serwuje nam Pan Grzesiak jest wielkim atutem pozycji. Nowoczesny styl, zręcznie łączący mowę codzienną z terminami żywo zaczerpniętymi z nauk humanistycznych stanowi lekkostrawną mieszankę. Pomimo licznych wtrąceń w nawiasach, całość czyta się gładko i bez większych problemów.
Najtrudniej jest ustosunkować się do samej treści, która porusza jakże ważny problem odnalezienia szczęścia. Z początku niezwykły język, którym posługuje się autor, wciąga i porywa w coraz to nowsze tezy dzieła. Niemniej, w którymś momencie czytelnikowi może wydawać się, że myśl przewodnia oscyluje wokoło bliżej niekreślonego punktu, bardzo powoli i pokrętnie zbliżając się do celu. Można zaryzykować stwierdzenie o pseudo psychologicznym bełkocie, mającym nadać wagę pozycji i uwiarygodnić przemyślenie Mateusza Grzesiaka. Niemniej wydaje się to być nieco zbyt surowym osądem, bo czytelnik rozwija się w kierunku samodoskonalenia.
Czy mamy do czynienia z poradnikiem wnoszącym cokolwiek? I tak, i nie. Jeżeli ktoś sięga po „Alpha Human” jak po gotowy przepis na szczęście i samozadowolenie, to niech lepiej zrezygnuje na początku, bo się przeliczy. Z tej książki już samo wyciąganie kwintesencji treści jest drogą ku rozwojowi. Nic nie przychodzi łatwo i wysiłek poświęcony pracy nad sobą kosztuje. Nie można polecić „Alpha Human”. To trzeba przeczytać.
Semko Bayer
(semko.bayer@dlalejdis.pl)
Mateusz Grzesiak, „Alpha Human”, Wydawnictwo HELION/sensus.pl
Komentarze