Niedokończona historia

Recenzja książki „Na ziemi obiecanej”.
Książka, która nie ma i nigdy nie będzie miała zakończenia. Dlaczego? Ponieważ autor nie zdążył go dopisać…

Erich Maria Remarque znany jest w Polsce przede wszystkim jako autor książki „Na zachodzie bez zmian”. Jednak to nie jedyne jego dzieło, a w bogatym dorobku literackim Remarque’a niejednokrotnie możemy dopatrzeć się nawiązań do życia autora.

Nie inaczej jest z książką „Na ziemi obiecanej”, tym bardziej wartą uwagi, ponieważ jest ostatnim i niedokończonym dziełem autora. Czytając tę książkę, niejednokrotnie można ulec wrażeniu, że miała się ona stać powieścią skupiającą w sobie wszystko to, co Erich Maria Remarque próbował przekazać jako pisarz i jako emigrant.

„Na ziemi obiecanej” to historia Ludwika Sommera (choć jest to nazwisko „odziedziczone” po zmarłym koledze), któremu udaje się uciec przed nazistowskimi Niemcami do Stanów Zjednoczonych. Choć nie była to ucieczka łatwa, o czym świadczy chociażby nazwa, jaką nadano emigranckiemu szlakowi – Via Dolorosa (czyli droga cierpienia). A i USA nie wita go z otwartymi ramionami. Ulokowany wraz z wieloma innymi imigrantami na Ellis Island, nie wie, czy i kiedy uda mu się przedostać do celu swej wędrówki – Nowego Jorku. Na szczęście, przed nim emigrowało wielu jego znajomych, a wśród nich znaleźli się tacy, którzy wyciągnęli Ludwika z tego stanu zawieszenia i umożliwili mu dostanie się na kontynent. I w tym momencie rozpoczyna się tak naprawdę druga tułaczka bohatera - mentalna. Choć próbuje zaadaptować się do nowego życia, w którym nikt nie ucieka ani nie pada na ziemię, gdy usłyszy przelatujący samolot, to jednak nie potrafi wyzwolić się od duchów przeszłości. I choć Nowy Jork z lat 40. kusi i zaprasza do zakosztowania prawdziwego życia towarzyskiego, to jednak Ludwik nie jest w stanie wykrzesać z siebie entuzjazmu i beztroski, które pamięta jeszcze sprzed wojny.

Pytania, które nękają nie tylko bohaterów książki, ale także czytelnika, brzmią: jak żyć? Czy można się odciąć od tego, czego się doświadczyło? Czy istnieje szansa na szczęście po obozach koncentracyjnych i miesiącach ciągłego ukrywania się? Czy zapomnienie nie będzie tożsame ze zdradą wobec tych, którzy zginęli lub którym nie udało się uciec? To trudne pytania i nie ma na nie łatwych odpowiedzi. Jednak Erich Maria Remarque zmierza się z nimi w swej książce, wymagając od czytelnika zaangażowania i refleksji.

„Na ziemi obiecanej” nie ma zakończenia (ukończenie książki przerwała śmierć autora), choć na końcu umieszczono kilka zapisków roboczych Remarque’a, które mogą sugerować dalsze losy bohaterów.

„Na ziemi obiecanej” to z pewnością perełka dla miłośników twórczości Remarque’a, ale ta lektura także może być początkiem wielkiej przygody dla tych, którym do tej pory nie po drodze było z twórczością autora.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Erich Maria Remarque, „Na ziemi obiecanej”, Bellona, Warszawa 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat