Ona dostała od losu możliwość zrealizowania swojego wielkiego marzenia o występowaniu w musicalu, więc przeniosła się do Nowego Jorku, który ma jej otworzyć drzwi do upragnionej kariery. On jako wschodząca gwiazda ekranu jeździ po całym świecie, by promować swój film, wszędzie wzbudzając niemałą sensację, szczególnie wśród damskiej części publiczności. Ich kontakt, który do tej pory opierał się na ekstatycznym seksie, teraz musi ograniczyć się do rozmów telefonicznych i niegrzecznych SMS-ów. Czy osoby, które spędzały czas głównie na łóżkowych igraszkach będą w stanie podtrzymać na odległość dotychczasową namiętność? To zadanie okaże się o tyle trudniejsze, że wokół Jacka nieustannie będzie pojawiać się jego dawna miłość Marci, a z kolei Grace dostrzeże w Michaelu tego chłopaka, którego kochała przed laty. Oddaleni od siebie o tysiące kilometrów kochankowie niebezpiecznie zbliżą się do swoich przyjaciół z przeszłości...
Chyba nie będzie dla nikogo zaskoczeniem, że oczywiście wszystko skończy się happy endem, choć oczywiście musi nastąpić kilka sytuacji, które nadwyrężą miłość Grace i Jacka. Niestety, motywacja głównej bohaterki, by rozstać się ze swoim słodkim Brytyjczykiem, jest po prostu głupia i niezrozumiała. Bełkot o tym, że go kocha, ale jednak nie może z nim być, został przez Alice Clayton wprowadzony do powieści tylko po to, by w sposób tradycyjny dla tego typu historii popsuć na chwilę relację głównych bohaterów, a potem znów rzucić ich sobie w ramiona. Choć i tym razem powody, dla których Grace odwidziało się bycie singielką, są równie bezsensowne jak wcześniejsze motywy zerwania. Mętne tłumaczenia i nagłe wybuchy płaczu bohaterki mają chyba wzmocnić w czytelniku poczucie, że rudowłosa faktycznie jest „Szalona” - jak nazywa ją Jack – i nie do końca sama wie, czego chce. Niestety, można przy okazji odnieść wrażenie, że sama Alice Clayton nie przemyślała tego, co właściwie chciałaby w tej historii przedstawić.
Do tego dodała na nieszczęście swoje i czytelnika tzw. momenty. Wprawdzie jest ich zdecydowanie mniej niż w pierwszej części historii Grace i Jacka, jednak niestety są one równie nudne i co najmniej mało podniecające. Te wszystkie szczytowania i ekstazy, osiąganie za każdym razem kolejnych poziomów orgazmu, spełnienia i bliskości sprawiają, że można zacząć się zastanawiać nad tym, jakich afrodyzjaków i podniet trzeba byłoby użyć, by osiągnąć choć cząstkę tego, co przytrafiło się bohaterom. Na pewno jednak nie należy czytać „Niegrzecznej przyjaźni”.
Jeśli nawet „momenty” sprawią, że odczujecie szczególną ochotę na seks, to niestety liczne błędy interpunkcyjne i literówki mogą sprawić, że szybko przejdzie Wam ten stan. Zdaję sobie sprawę z tego, że wydawnictw nie stać na porządnych korektorów i wykwalifikowanych tłumaczy, jednak rażąca liczba błędów, które aż się ma ochotę poprawić czerwonym długopisem, nie przysporzy dodatkowych czytelników, a raczej rozzłości tych, którzy zwracają na te kwestie uwagę. Nie rozumiem również zupełnie, dlaczego zdecydowano się na nadanie książce tak dennego tytułu, który nijak ma się do oryginału, a nawet nie pokrywa się z fabułą książki. „Niegrzeczna przyjaźń” nie ma zbyt wiele wspólnego z „Czerwonowłosa ujawniona/ odkryta” (The Readhead Revealed), prawda? Bardziej niefortunnym tłumaczeniem była chyba tylko zamiana „Dirty Dancing” na „Wirujący seks”...
Powieść Alice Clayton to taka typowa, mało ambitna książeczka do przeczytania na plaży i zostawienia w hotelu dla kolejnej czytelniczki, która wrzuci ją do kolorowej plażowej torby razem z różowym kostiumem kąpielowym i słomkowym kapeluszem, spędzi z nią kilka miłych godzin, a po powrocie do domu całkiem o niej zapomni.
M.A.G.
(mag@dlalejdis.pl)
Alice Clayton, „Niegrzeczna przyjaźń”, Wydawnictwo Pascal, Bielsko-Biała 2016
Komentarze