„Niegrzeczny manager” - recenzja

Recenzja książki „Niegrzeczny manager”.
„Oto jak upadają ideały”

Ta książka to ciąg dalszy „Niegrzecznego idola”, ale właściwie oprócz tych samych bohaterów, którzy najczęściej przewijają się jedynie jako obrazki w tle, książki można potraktować jako zupełnie oddzielne byty czytelnicze. I takie rozwiązanie polecam, bo choć w obu książkach przewijają się czasem ci sami bohaterowie, to jednak ktoś, kto nie czytał pierwszej części, dość szybko zrozumie, kto jest kim.

Tym razem skupiamy się na Gabrielu Scotcie, zwanym Scottie, który jest menadżerem Kill Johna, znanego zespołu rockowego. Podróż z wyniosłym Brytyjczykiem, przy okazji przystojnym mężczyzną, który nawet w podróż wybiera markowe garnitury i koszule z krawatem, rozpoczyna także Sophie Darling. Młoda Amerykanka początkowo stanowi denerwujący dodatek do podróży, potem zamienia się w niezastąpionego pomocnika, aby skończyć jako potencjalny współpracownik, bo właśnie w tym celu udaje się do Londynu.

Co w tej książce jest? O ile w pierwszej części proporcje były ustawione: muzyka/sex, to tutaj jest całe życie w trasie/pożądanie/odkrywanie trupów pochowanych w szafach, a dopiero gdzieś na końcu pojawia się muzyka. Czy to źle? Właściwie nie, bo i sama książka ani nie udaje, że jest pisana w jakimś wyższym celu niż rozrywka, ani samo wydawnictwo nie ukrywa, że to jedna z niegrzecznych książek, po jakie chętnie sięgają kobiety dwudziestokilkuletnie i nieco starsze. Jest wszystko: świat marzeń, bo kto by nie chciał choć raz przeżyć szaloną przygodę w trasie z jakimś znanym zespołem. Są tłumy fanek, które potrafią się bić, aby tylko dotknąć swojego idola. Są też paparazzi, którzy robią przypadkowe zdjęcia w najmniej oczekiwanych momentach a ich motywacja do takiej działalności bywa bardzo różna. Jest też Sophie Darling, która jest młodą fotografką, a jednocześnie wielką fanką mediów społecznościowych i to właśnie wokół niej będzie się, paradoksalnie, toczyć akcja.

Dobra organizacja to podstawa pracy w czasie trasy koncertowej, o czym przekonuje się Sophie. Gdy jest czas na zabawę-trzeba go wykorzystać, gdy pojawia się czas na odpoczynek-trzeba odpoczywać niejako na zapas. I raczej nie ma tu miejsca na uczucia, chyba że jest się wokalistą podróżującym ze swoją żoną, która od czasu do czasu występuje na scenie.

Całość czyta się wyjątkowo przyjemnie, trochę jak książkę-zapychacz, która pozostawia po sobie słodycz przyjemnie spędzonego czasu. Natomiast nie oczekiwałabym po takiej książce głębszych przemyśleń ani na temat uczuć, ani tym bardziej na temat muzycznego światka, który tutaj wygląda jakby był pokryty słodkim różowym lukrem. Urocza, miła, idealna na długie wieczory, spędzane pod ciepłym kocem i z kubkiem gorącej herbaty albo wina.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Kristen Callihan, „Niegrzeczny manager”, Warszawskie Wydawnictwo Literackie MUZA SA, Warszawa 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat