Tytuł przedstawia niemieckie siły specjalne i to, jak działały na przykładzie wybranych przez autora akcji i jednostek specjalnych. Uważam to za bardzo dobre rozwiązanie (autor nie porywał się na opisanie wszystkiego, co mogłyby przerosnąć i jego, i czytelnika), a jego wybór za przemyślany. Dał ogólny obraz działania komandosów Hitlera i nie przytłoczył szczegółami. A tych nie brakowało. Te wątki, które podjął, wyłożył starannie. James Lucas przez opisywane wydarzenia i oddziały poprowadził ciekawie i obrazowo.
Książkę trzeba pochwalić za przejrzysty podział na części. Mamy więc wydzielone fragmenty o poszczególnych typach jednostek: lądowych, powietrznych, morskich i politycznych. Publikacja została wzbogacona o kilka interesujących zdjęć i właśnie tu miałam spory niedosyt – było ich zbyt mało. Należy zauważyć, że pojęcie „siły specjalne” zostało tu potraktowane bardzo ogólnie i trochę odbiega od dzisiejszego jego rozumienia, co też autor zaznaczył.
Z „Niemieckich sił specjalnych II wojny światowej” dowiedzieć się można zarówno o sukcesach, jak i porażkach niemieckich komandosów. Lucas przedstawił też liczne schematy, według których Niemcy działali. Bardzo dużo uwagi poświęcił jednostce Brandenburg, której śmiałe i pomysłowe akcje naprawdę są warte dokładniejszego opisu. Wykazał się ogromną wiedzą na ich temat. Używany język jest w pełni zrozumiały nawet dla osób, które nie interesują się szczególnie militariami. Czyta się szybko i łatwo.
Niestety kilka momentów mnie zawiodło. Autor wielokrotnie powoływał się na anonimowe relacje – padało „mówi się”, a mnie brakowało źródeł. W wydaniu zostawiono też luki, które po 1985 roku zostały wypełnione. Daje się to we znaki, przez co – wbrew temu, co napisał we wstępie historyk Ian Kershaw – książka została w tyle za publikacjami, których autorzy dotarli do ciekawych dokumentów i faktów. Według mnie publikacja ta nie obroniła się pośród tytułów otwarcie omawiających pewne zdarzenia historyczne.
O ile kwestie logistyczne (wybór jednostek i akcji, oddający ich ogólny charakter) i techniczne (podział, operowanie słownictwem związanym z wojskowością w przystępny sposób) mogę pochwalić, tak mam mnóstwo zastrzeżeń do stanowiska i tonu autora. Cały czas miałam wrażenie, że gloryfikuje nazistowskie Niemcy oraz stara się tłumaczyć działania agresora. Przez początek, w którym jakoby rozmył winę Niemców za rozpoczęcie II wojny światowej, później nie mogłam już odgonić wątpliwości związanych z merytoryką. Jeśli jednak przymkniemy oczy na jawne sympatyzowanie autora z Niemcami II wojny światowej, możemy dowiedzieć się wielu ciekawych rzeczy.
Książkę uważam za całkiem dobrą, w miarę porządnie podejmującą temat niemieckich służb specjalnych II wojny światowej. Publikacja nie jest jednak wolna od wad. Dobrze jest ją czytać, pamiętając, że to jednak treść sprzed lat, napisana w specyficznym tonie (autor nie silił się na obiektywizm). Sama nie ufałabym ślepo w 100% w każde słowo autora ze względu na brak źródeł, jednak ogólny obraz niemieckich sił specjalnych został oddany całkiem trafnie.
Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)
James Lucas, „Niemieckie siły specjalne II wojny światowej”, Wydawnictwo RM, 2025.
Komentarze