Najnowsza książka Jolanty Kosowskiej należy do tych pozycji, które czyta się jednym tchem. Autorka ma niesamowitą zdolność tworzenia wciągającej fabuły, za którą czytelnik podąża niczym zahipnotyzowany. Kosowska, co i rusz, rzuca kolejne przynęty, by powieki nie zechciały opadać, dopóki nie przeczyta się ostatniego wersu.
Tym razem w roli głównego bohatera pisarka obsadziła nauczyciela etyki nieprzestrzegającego w życiu prywatnym zasad wykładanego przedmiotu. Traf chciał, że to on feralnego wieczoru, w zastępstwie kolegi, dyżurował przy telefonie zaufania. Traf też chciał, żeby zadzwoniła jego studentka rozważająca próbę samobójczą. Zaskoczony Konrad reaguje impulsywnie na wyznania dziewczyny, czego zaraz po odłożeniu słuchawki żałuje. Od tego momentu, dla wykładowcy rozpoczyna się walka o życie nieznanej mu dotąd studentki. Za wszelką cenę postanawia ją odnaleźć i odwieść od pomysłu odebrania sobie życia. Na drodze do osiągnięcia celu stoi jednak kluczowy problem – Konrad nie zna dziewczyny – a jedynymi punktami zaczepienia są dla niego zaledwie dwie informacje – poszukiwaną zdradził chłopak i jest ona jedną spośród 150 studentek zajęć etyki zawodowej prowadzonych przez Konrada.
Jak wiele jest w stanie poświęcić mężczyzna pozbawiony skrupułów w życiu prywatnym, by naprawić błąd? Zaskakująco wiele. Począwszy od narażenia się kierownikowi swojej katedry, zagrożenia utratą pracy, po narażenie własnego życia. Efekt jego poszukiwań, które obejmą nawet część Niemiec, okaże się nieoczekiwany. Nieoczekiwany, ale niekoniecznie w pozytywnym tego słowa znaczeniu.
Żałuję, ale finał został przez autorkę grubymi nićmi uszyty, mocno przeciągnięty i równie mocno naciągnięty. Wydaje się, że o ile na całą powieść starczyło jej pomysłów, to w kulminacyjnym momencie pogubiła się. Chcąc zostawić po sobie jak najlepsze wrażenie, niestety przedobrzyła. Spodziewałam się czegoś nietuzinkowego, ale nie tak naciąganego. Mam jedynie nadzieję, że nie od początku planowała takie zakończenie, a jedynie dała się ponieść, wraz z głównym bohaterem, uknutej przeciw niemu intrydze i, tak jak on, nie zauważyła granicy między rzeczywistością, a uknutym spiskiem?
Pomimo niezbyt udanego zakończenia, uważam że książka jest godna polecenia. Ostatnich kilka stron można ostatecznie potraktować z przymrużeniem oka.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Jolanta Kosowska „Niemoralna gra”, Nova Res, Gdynia 2014
Komentarze