Brzmi niewiarygodnie? Być może, jednak właśnie coś takiego przytrafiło się Tomowi Kruppowi, bohaterowi książki „Nieznajoma w domu”. Mężczyzna od dwóch lat jest szczęśliwie żonaty. Wydaje mu się, że życie już go nie zaskoczy. Owszem, nie wszystko jest sielankowe. Tom ciężko pracuje na swój sukces, jednak mając u boku ukochaną żonę, przyszłość jawi się w jasnych barwach.
Pewnego dnia wszystko to rozsypuje się jednak niczym domek z kart. Jego żona miała wypadek, gdy pędziła jak szalona przez jedną z najbardziej niebezpiecznych dzielnic miasta. Co tam robiła przykładna obywatelka, która do tej pory nie dostała nawet mandatu za złe parkowanie? W głowie Toma pojawia się coraz więcej wątpliwości. Nie jest łatwo wierzyć żonie, która twierdzi, że ma amnezję spowodowaną wypadkiem. Wokół sprawy pojawia się coraz więcej niewiadomych i zaczyna węszyć coraz więcej osób z dociekliwymi detektywami policyjnymi na czele.
Pomysł Shari Lapeny wydaje się genialny w swej prostocie. Fabuła została tak skonstruowana, że w każdej chwili możemy się spodziewać kolejnego elementu układanki, nawet jeśli wydaje się, że to element z zupełnie innego pudełka. Niestety, Shari Lapena dostarcza nam w większości dość oczywistych „zwrotów akcji”. W związku z tym książkę czyta się gładko, ale czy można nazwać ją „niepokojącą”? Niekoniecznie.
„Nieznajomą w domu” czyta się trochę jak relację na żywo. Ponieważ napisana jest w czasie teraźniejszym (za czym osobiście niezbyt przepadam), odnosi się wrażenie, że akcja rozgrywa się na naszych oczach. Nie jest to jednak najbardziej dynamiczna ze znanych mi fabuł. Trzeba jednak przyznać, że książkę czyta się szybko i nieprzyprawiająca o palpitacje serca narracja nie jest w tym przypadku minusem dyskwalifikującym. Znacznie większym problemem może okazać się jej przewidywalność i fakt, że będziecie w stanie trafnie przewidzieć je zakończenie (tak, tak, to nieoczekiwane zakończenie).
Zastanawiałam się nad plusami „Nieznajomej w domu”. Skoro Shari Lapena okrzyknięta została fenomenem, to coś w tej książce musi być takiego, nad czym warto się pochylić i czemu warto się pokłonić. I tu stawiałabym chyba na opis pracy policji. Widać w nim konsekwencję i realizm, którego niekiedy tak bardzo w książkach brakuje. Za to zdecydowany plus. No, może poza jednym momentem, wszystko tu jest pozbawione naciąganych teorii. Jeśli będziecie mieli okazję zapoznać się z tą pozycją, przyjrzyjcie się dokładniej jednemu z ostatnich „zwrotów akcji” na mniej więcej ostatnich 40 stronach. Nie mogę zdradzić zbyt wiele, żeby nie psuć wam zabawy.
Podsumowując, książka do przeczytania, ale podczas lektury moje serce nie zabiło żywiej. Możliwe jednak, że coś nie tak jest po prostu z moim sercem…
Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)
Shari Lapena „Nieznajoma w domu”, Wydawnictwo Zysk i S-ka, Poznań 2017
Komentarze