„Nim zabierze nas rzeka”- recenzja

Recenzja książki „Nim zabierze nas rzeka”.
Niesamowitym zjawiskiem jest to, że w tym samym czasie na świecie mają miejsce różne wydarzenia, całkowicie różniące się od siebie.

W jednej sekundzie ktoś umiera, ktoś inny się rodzi, jeden głoduje, a drugi ma służbę. Zetknięcie się dwóch różnych światów niesie za sobą zaskakujące wydarzenia.

Pewna szwedzka prawniczka specjalizująca się w prawach człowieka i równouprawnieniu otrzymała pracę w Bangladeszu, w ambasadzie szwedzkiej. Wraz z rodziną: mężem i dwójką małych dzieci, Sofia Paulin postanawia się przeprowadzić. Małżeństwo, które dotąd wiodło życie na dość wysokim poziomie, spotyka się z brutalną rzeczywistością niesprawiedliwości wynikających z polityki kraju. Mniej więcej w tym samym czasie, kiedy zamożna rodzina aklimatyzuje się w nowym miejscu, w ubogiej bengalskiej wiosce ginie kobieta, zamordowana przez własnego męża. Przedstawiciele tych różnych światów mają ze sobą więcej wspólnego, niż czytelnikom się wydaje.

Dla wszystkich bohaterów tytułowa „płynąca rzeka” ma znaczenie metaforyczne. Jest to rzeka nadziei, rzeka, która sprawia ból i wywołuje wspomnienia, a także rzeka, która pozwala ruszyć samodzielnie do przodu, a nie porywa bezlitośnie w zawrotnym tempie. Jak wygląda ten świat niesprawiedliwości i cierpienia, jakiego wolałoby się nie poznać? Na styku luksusu i skrajnej biedy oraz niemoralnych rządów widać to najlepiej.

„Nim zabierze nas rzeka” Heleny Thorfinn obrazuje brutalną rzeczywistość, o której niektórzy nie mają pojęcia. Autorka skupiła się na trudnej tematyce, która szokuje i skłania do myślenia. W książce pojawia się polityka, uczucia, kultura, religia i ekonomia, czyli wszystkie czynniki kształtujące tak różne narody. Do tej powieści warto przygotować się wcześniej, czytając o prawach człowieka, czy organizacjach rządowych. Warto też zapoznać się z rysem historycznym i kulturowym Bangladeszu. Zdaję sobie sprawę, że nie każdego wciągnie ta lektura. Jest trudna i momentami nudna, ale na pewno poszerza horyzonty i każda ambitna osoba śmiało może po nią sięgnąć.

Katarzyna Picz
(Katarzyna.picz@dlalejdis.pl)

Helena Thorfinn, „Nim zabierze nas rzeka”, Warszawa, Prószyński i S-ska, 2013



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat