Czy motto: „Po burzy zawsze wychodzi słońce” sprawdzi się w przypadku Niny?
Powieść jest kolejną, już czwartą częścią serii o przygodach Niny Braun. Po ciężkich chwilach, które przeszła główna bohaterka, nareszcie nadszedł czas na lepsze i jaśniejsze życie. Nina ma za sobą parę nieprzyjemnych sytuacji. Przeczytać o nich możecie w poprzednich tomach, czyli w „Wakacjach”, „Zwyczajnym dniu” i „Jak się nie zakochać”. Tylko czy aby na pewno? Może Nina jest osobą przyciągającą niefart?
Koszmarna teściowa za nic nie chce opuścić jej życia. Nagminnie wydzwania, pojawia się i jest stale obecna. Sytuacja się pogarsza, kiedy okazuje się, że „kochana mamusia” jest chora. Nina do kompletu dostaje wścibskich rodziców i nowego partnera. Nie poprawia to ich relacji, które pogarszają się z dnia na dzień. Życie miało być proste, a okazuje się jeszcze cięższe. Jak główna bohaterka rozdzieli czas między „nową rodzinę”, dzieci, partnera i teściową? Czy uda jej się znaleźć czas dla siebie w tym chaosie?
Kolejny tom jest następną, ciekawą powieścią pióra Niny Majewskiej - Brown. Poprzednie tomy pokazały, że pisarka ma dryg do powieści obyczajowych. Czuje się w tym nurcie bardzo dobrze. Potrafi lekko pisać o sprawach, które nie są proste. Udaje jej się połączyć problemy ówczesnych ludzi z ciekawą fabułą oraz wciągającym tekstem. Książkę czyta się bardzo szybko. Może mam takie wrażenie, bo wiem czego się spodziewać. Styl pisania autorki jest taki sam, jak w poprzednich częściach - niewymuszony oraz dopracowany.
Podoba mi się, że w tekście twórczym nie ma żadnych luk logicznych, a całość jest jasna. Tekst jest zrozumiały, a fabuła w miarowym tempie mknie do przodu. Nie ma potrzeby wracania do wcześniejszych części tekstu. Zdarzają się nieoczekiwane zwroty akcji, ale wprowadzone są w taki sposób, że uatrakcyjnią powieść, a nie przeszkadzają. Szczególnie jeśli dotyczą one relacji Niny z partnerem. „Stara i nowa” rodzina co chwilę wchodzą między nich. W najnowszej powieści można spotkać się z rozwinięciem wątków poprzednich części, dlatego najlepiej czytać chronologicznie.
Główna bohaterka to postać z krwi i kości, którą można spotkać na ulicy. Zmaga się z problemami znanymi zapewne większości czytelników. Można w niej znaleźć cząstkę siebie i zobaczyć jak poradzi sobie z podobnym wyzwaniem. Nina jest bohaterką, którą lubi się od pierwszych stron powieści. Szczera, aż do bólu, zaradna, odpowiedzialna. Nie boi się przeciwności losu, wręcz wychodzi im naprzeciw. Jest materiałem na najlepszą przyjaciółkę, ponieważ wykazuje wielką dozę empatii oraz zrozumienia dla problemów innych ludzi. Jeśli dodać do całego zestawu jej roztrzepanie, dystans do siebie, walkę z powracającymi kilogramami oraz „milionem myśli na minutę” to z pewnością jest to bohaterka do polubienia. Mnie urzekła tym wszystkim oraz nietuzinkowym poczuciem humoru z kochanym przeze mnie sarkazmem.
Nina Majewska-Brown stworzyła kolejną cześć, która nie odbiega jakością od poprzednich. Bardzo cieszę się, że jej się to udało i nie osiadła na laurach. Książka ma zintegrowaną okładkę, która jest moją ulubioną. Czcionka jest czytelna, a błędów brak.
Jak na osobę, która nie za bardzo lubi obyczajówki, jestem zachwycona całą serią Niny Braun. Lekka opowieść, która uczy jak radzić sobie w ciężkich sytuacjach, to lektura obowiązkowa dla fanów Niny oraz tych, którzy lubią poczytać przyjemne książki o zabarwieniu edukacyjnym. „Nina” wzrusza, bawi i wywołuje momenty zadumy.
Katarzyna Gnacikowska
(katarzyna.gnacikowska@dlalejdis.pl)
Nina Majewska-Brown, „Nina”, Poznań, Dom Wydawniczy REBIS, 2017
Komentarze