„No a jak” - recenzja

Recenzja książki „No a jak”.
„Gdy zaczynały się schody…”

Trudno powiedzieć, jak powinna się zakończyć książka, która zaczyna się dość efektownie, bo od rozwodu. Albo ściślej – od pyskówki, której czytelnik jest świadkiem. A wszystko to podczas finalizacji rozwodu. Dotychczasowi wspólnicy biznesowi rozstają się w niezbyt dobrych stosunkach. Tyle że Weronika już tak bardzo ma dość życia ze swoim, już byłym, mężem, że godzi się na prawie każde warunki. I zaczyna nowe życie, z dala od Polski, choć nieustannie będzie z nią w kontakcie. Były mąż również okaże się ważną postacią w jej nowym życiu.

Zanim jednak dojdzie do wyjazdu do gorącej Hiszpanii, trzeba będzie poinformować przyjaciółkę oraz ojca i jego drugą żonę o burzliwym zakończeniu małżeństwa. Okazuje się, że w zasadzie wszyscy się cieszą, że Weronika uwolniła się od dziwnego układu i od męża. Zwłaszcza od niego.

Po takim wydarzeniu przyda się wypoczynek. Tak też myśli Weronika. I nawet spotyka ciekawego mężczyznę. Jednocześnie ciągle oczekuje na spłacenie swojej części firmy, do czego sąd zobowiązał męża. Ona już nie chce prowadzić firmy, mimo że to ona była jej mózgiem. Mąż był tylko od wydawania pieniędzy i może od robienia dobrego wrażenia.

Gorące hiszpańskie niebo oczywiście przyniesie zainteresowanie mężczyzną. I ten niepozorny wakacyjny epizod rozpoczyna całą falę wydarzeń, które wcale nie są przypadkowe. W tym miejscu wypada już zamknąć opowieść o fabule, zatem milknę i uśmiecham się do treści, która jest utkaną misternie intrygą.

„Ciemność. Cisza. Nicość.” Gdy dojdziecie do tego rozdziału, urocza historia, która zmierza do chyba szczęśliwego końca, właśnie weźmie w łeb, a czytelnik znowu zachłannie będzie połykać kolejne linijki tekstu. Co prawda cała ta historia zaczyna się zamieniać w krwisty kryminał, ale nadal jego główna bohaterka to silna kobieta.

Dokładnie tego mi bardzo często brakuje w książkach do czytania. Silnych bohaterek, które nie są zakochanymi, rozmemłanymi przez uczucia, kobietami, ślepo zapatrzonymi w swojego ukochanego. Weronika taka nie jest i zasadniczo świetnie sobie radzi. Sama. Chociaż może nie zawsze to lubi. Ma jednak świadomość, że sobie poradzi, bez względu na okoliczności. Brak pieniędzy to nie problem. Chwilowy brak planu na życie to nie problem. Nawet brak mężczyzny u boku nie jest problemem. Taka kobieta, jak Weronika, otrzepie spódnicę i pójdzie dalej. Być może pozwoli komuś na towarzystwo, ale to ona będzie dyktować warunki.

Tak więc jest to historia o silnej kobiecie. Wreszcie – chciałoby się powiedzieć. Co prawda można dyskutować, czy ta opowieść nie jest za krótka a wątki zbyt mocno poplątane, ale umówmy się: romans, przechodzący w kryminał, to nie lada gratka dla czytelników.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

A D Zięba, „No a jak”, Wydawnictwo Novae Res, 2023



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat