Tak było w przypadku głównej bohaterki. Hania to dwudziestoośmiolatka, która ledwo wiąże koniec z końcem. Co prawda pracuje jako przedstawiciel medyczny, ale jej pensja jest żałośnie mała. W związku z tym, w niedzielne popołudnia dorabia sobie w sklepie z używaną odzieżą. Mieszka w kawalerce w Gdańsku, ubiera się w Tanim Armanim i jeździ starym, rozklekotanym samochodem. Ciężko pracuje, by spłacić długi. W wolnych chwilach do szuflady pisze bajki dla dzieci. Na jednym z portali społecznościowych, zwanym Rozmawiaczem, poznaje mężczyznę, który wydaje się być jej ideałem. Zarywa całe noce, by móc rozmawiać z Kubą. Jedynym problemem jest fakt, że dzieli ich spora odległość, gdyż jej wybranek mieszka w Warszawie. Mimo to, Hania decyduje się w ciemno spotkać z Kubą i wyrusza w podróż do stolicy. Jednak bardzo szybko wychodzi na jaw, że mężczyzna okazuje się być zupełnie kimś innym od tego, za kogo się podawał…
„No i bajka!” jest historią współczesnego Kopciuszka. Z biednej i zakompleksionej kobiety, Hania zmienia się nie do poznania. Do tej pory nie ma szczęścia w miłości, dlatego też daje szansę mężczyźnie, który mieszka setki kilometrów od niej. Niestety jest to również obraz młodej, współczesnej kobiety, która boryka się z dorosłością. Kredyt we frankach na karku, wyczerpująca i marnie płatna praca, dodatkowy zarobek na boku, by wyjść na prostą, brak czasu na rozwijanie swoich pasji – z przykrością stwierdzam, że taka jest współczesna sytuacja większości młodych ludzi. Przykre jest to, że nie mają oni łatwego startu w dorosłość.
Hania wydawała mi się sympatyczną kobietą, chociaż z drugiej strony mało rozważną, a nawet nieodpowiedzialną. To, że zdecydowała się pojechać na spotkanie z mężczyzną, którego prawie nie znała, nie widziała jak wygląda, a nawet nie mając jego numeru telefonu, było głupotą. Przynajmniej w moim odczuciu. Rozumiem, że w dzisiejszych czasach szukanie swojego księcia z bajki jest czasochłonne, ale czy warto aż tak się poświęcać? Czy w dzisiejszych czasach desperacja sięga do tego stopnia, że trzeba jeździć za facetem na drugi kraniec kraju?
Może książka momentami jest banalna i przewidywalna, to w gruncie rzeczy bardzo mi się podobała. Magdalena Bielicka napisała bardzo lekką i przyjemną książkę. Styl, który przyjęła autorka sprawił, że nie można się od niej oderwać. Poza tym, że „No i bajka!” jest przyjemna, to pisarka nie ucieka od problemów dnia codziennego. Puenta jest taka, że mimo kiepskiej sytuacji życiowej nie należy się poddawać i dążyć do spełnienia swoich marzeń.
Klaudia Kwiatkowska
(klaudia.kwiatkowska@dlalejdis.pl)
No i bajka!, Magdalena Bielicka, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia 2015
Komentarze