„Noc ognia” – recenzja

Recenzja książki „Noc ognia”.
Eric-Emmanuel Schmitt jak zwykle nie zawodzi.

Najnowsza książka autora takich bestsellerów jak „Oscar i Pani Róża” czy „Małe zbrodnie małżeńskie” to pozycja wyjątkowa, bo biograficzna. Eric-Emmanuel Schmitt opowiada w niej historię, która miała miejsce, gdy jako młody, dwudziestokilkuletni mężczyzna, wyjechał do Afryki w celu zdobycia informacji do scenariusza filmu o Charlesie de Foucauld. Wziął wówczas udział w kilkudniowej podróży na Saharę, podczas której zgubił się i musiał sam, bez jedzenia i z resztką wody, spędzić noc na zimnej i niebezpiecznej pustyni. Przeżył wówczas coś, co spowodowało, że jego życie zmieniło się całkowicie, a on sam stał się człowiekiem wierzącym.

Przyznam szczerze, że kiedy pierwszy raz przeczytałam opis książki, trochę się przestraszyłam. Erica-Emmanuela Schmitta naprawdę bardzo lubię i czytam go niezwykle chętnie, jednak zarys fabuły spowodował, że obawiałam się pozycji o poszukiwaniu samego siebie naszpikowanej pseudofilozoficznymi i egzystencjalnymi cytatami rodem z powieści Paulo Coelho (wielbiciele tego ostatniego zapewne mnie za to zlinczują…). Na szczęście okazało się, że tak nie jest. „Noc ognia” to dość prosta historia, podana w przystępny i nieprzesadnie górnolotny sposób. Francuski pisarz kolejny już raz udowadnia, że o rzeczach ważnych i głębokich da się pisać bez zadęcia i patosu.

Co najważniejsze jednak, choć „Noc ognia” opowiada o nawróceniu pisarza, a spora część jego twórczości związana jest z jego wiarą, Eric-Emmanuel Schmitt niczego czytelnikowi nie narzuca. Pisząc o własnym doświadczeniu, podkreśla też swój szacunek do innych przekonań i religii – zresztą spora część książki poświęcona jest Abajghurowi, tuareskiemu przewodnikowi po pustyni, z którym Schmitt blisko się zaprzyjaźnił i którego postawę, także religijną, niezwykle ceni. Autor jest otwarty i rozbrajająco szczery, pisze wręcz: „W obliczu pytań o istnienie Boga pojawiają się trzy typy uczciwych osób. Wierzący, który mówi: „Nie wiem, ale wierzę, że tak”, ateista, który mówi: „Nie wiem, ale uważam, że nie”, i obojętny, który mówi: „Nie wiem i guzik mnie to obchodzi”. Oszustwo pojawia się wtedy, gdy ktoś głośno obwieszcza: „Wiem!”.” I podsumowuje: „Efektem niezachwianych przekonań są jedynie trupy”. Sami przyznacie, jakie to aktualne.

Nie jest to najlepsza książka w dorobku Erica-Emmanuela Schmitta. Nie jest to też historia niezwykle porywająca - i zapewne bardziej spodoba się fanom pisarza niż tym, którzy z jego twórczością nie mieli jeszcze do czynienia. Niewątpliwie jednak jest to książka bardzo mądra, choć przekazująca tę mądrość w prosty i niewymuszony sposób. Niezależnie od tego, czy jesteście wierzący, czy nie, warto ją przeczytać – choćby po to, by nauczyć się, jak pięknie się różnić, rozumieć i szanować tych, którzy myślą inaczej niż my.

Katarzyna Czupajło
(katarzyna.czupajlo@dlalejdis.pl)

Eric-Emmanuel Schmitt, „Noc ognia”, Kraków, Znak Literanova, 2016.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat