„Noc rośnie we mnie” – recenzja

Recenzja książki „Noc rośnie we mnie”.
Czas poświęcony na czytanie nigdy nie jest czasem straconym. Nawet jeśli lektura nie należy do wybitnych, przyczynia się do kształtowania czytelniczego smaku.

„Noc rośnie we mnie” Olgi Dziedzic nie należy do moich ulubionych książek. Trudno oprzeć się wrażeniu, że język tekstu jest skamieniały przez pozornie eleganckie frazy, pozbawiony sugestywności i – niestety – miejscami infantylny. Historia opowiadana przez autorkę chwilami może męczyć czytelnika, ponieważ nie jest łatwo zapałać sympatią do bohaterów powieści – są szablonowi, przewidywalni, nie zawsze da się ich polubić i nie zawsze jest za co…

Do słabych stron zaliczam również sposób wydania – zbyt wąskie marginesy utrudniają lekturę i niekorzystnie wpływają na wygląd tekstu.

Być może jestem zbyt wymagającym czytelnikiem. Oczekuję czegoś więcej, niż historii z kilkoma zwrotami akcji pełnej nieszczęśliwych wydarzeń. Mimo to nie uważam, że „Noc rośnie we mnie” jest powieścią pozbawiona wartości.

Akcja rozgrywa się współcześnie, wydarzenia mają miejsce w Trójmieście i Londynie; całość została podzielona na trzy części odpowiadające trzem różnym etapom życia głównego bohatera – Mikołaja. Segmentacja jest związana z rolą trzech kobiet w jego życiu. To Emily, Julia i Natalia najbardziej wpływają na życiorys bohatera, a właściwie całkowicie kształtują jego zachowanie i tryb życia. Do ważnych bohaterów należy zaliczyć także Jamesa, który wprowadza do akcji sporo zamieszania.

Cała historia ujęta jest w ramy kompozycji pierścieniowej – historia powstawania powieści jest częścią fabuły, a narrator jest jednocześnie bohaterem opowieści. Wszystkie kluczowe postaci są mniej lub bardziej związane z pisarstwem – to poeci, pisarze, historycy literatury, literaturoznawcy. Dzięki temu w tekst zostały włączone elementy wiedzy o konkretnych dziełach literackich, jednak są na tyle czytelne, że nie sprawią kłopotu nawet zupełnemu laikowi w tej dziedzinie. Ciekawa stroną książki „Noc rośnie we mnie” jest pewnego typu względność wydarzeń – fikcja powieści splata się z fikcją książki pisanej przez jedną z bohaterek.

Książka Olgi Dziedzic jest opowieścią o ludziach – ich słabościach, o niemożności porozumienia i o tym jak trudno jest kierować swoim życiem, gdy nie mamy wpływu na bieg losu.

Sylwia Błażejczyk
(sylwia.blazejczyk@dlalejdis.pl)

Olga Dziedzic, „Noc rośnie we mnie”, Warszawa, Nowy Świat, 2014



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat