„Nocny obserwator” - recenzja

Recenzja książki „Nocny obserwator”.
Twoja sypialnia jako bezpieczna przystań, do której wracasz po ciężkim dniu? Nie po wizycie obserwatora. Po przeczytaniu powieści Deavera sen nigdy już nie będzie taki sam.

Śpisz spokojnie w swoim domu, wszystkie drzwi są zamknięte. Jeszcze dokładnie to sprawdzałaś przed pójściem do sypialni, żeby mieć pewność. Śpisz jak niemowlę, jednak pobudka okazuje się bardzo brutalna. Twoje rzeczy są przestawione, niektóre ułożone w dziwny sposób, ktoś zjadł ciastka i wypił nieco wina, pozostawiając kieliszek w sypialni. Na początku wydaje Ci się, że to tylko jakieś przywidzenie. Może za dużo wypiłaś wczorajszego wieczoru podczas babskiego spotkania, może lunatykowałaś? Jednak zdajesz sobie sprawę, że to nieprawda i… ktoś był w twoim mieszkaniu w nocy, obserwował jak śpisz i dotykał twoich rzeczy. Mało tego, tajemnicza osoba zostawia po sobie pamiątkę, którą jest strona z gazety z wydawałoby się przypadkowymi nagłówkami. Brzmi jak koszmar?

W powieści „Nocny obserwator” Jeffery Deaver stworzył postać, której hobby było obserwowanie śpiących kobiet. To naprawdę upiorne. Jeśli dodamy do tego fakt, że mężczyzna potrafi otwierać wszystkie rodzaje zamków, robi to szybko i bezszelestnie, można się przestraszyć! Detektyw Lincoln Rhyme wraz z żoną podejmą się rozwikłania zagadki tajemniczego psychopaty, pomimo tego że zostali odsunięci od śledztwa i działają nielegalnie, na własną rękę. Tutaj kilka słów muszę poświęcić Rhymowi. Ukłony w stronę autora za kreację tak świetnej postaci. Z jednak strony stworzył osobę nieco ekscentryczną, ale profesjonalną, inteligentną i zdeterminowaną. Rhyme dużo ryzykuje, próbując rozwiązać sprawę. Jego żona to „kobieta torpeda”. Wszędzie jej pełno, zjawia się w dobrych miejscach w odpowiednim czasie, potrafi rozmawiać z ludźmi i szybko ich sobie zjednuje. Tworzą naprawdę ciekawą parę. Warto dodać, że Rhyme jest osobą poruszającą się na wózku, ma duże trudności w samodzielnym funkcjonowaniu, a pomimo tego, jest detektywem najwyższej klasy.

Akcja w powieści toczy się wartkim strumieniem. Dodatkowym atutem są różne ciekawostki wplecione w jej przebieg. Czytelnik dowiaduje się na przykład o sposobach otwierania różnych zamków czy o metodach działania kryminologów. Świetnie skonstruowane są również dialogi, trudno się od nich oderwać. Intryga jest naprawdę dobrze zbudowana. Detektywi powoli rozgryzają zagadkę. W fabule raczej trudno się zgubić, gdyż bohaterowie robią pewne podsumowania, które pozwalają na uporządkowanie tego, co już wiemy. Nastrój powieści jest tajemniczy, fabuła trzyma w napięciu do ostatniej strony. Narracja jest prowadzona z dwóch perspektyw. Są rozdziały, w których wypowiada się obserwator, prowadzone w narracji pierwszoosobowej. Dzięki nim możemy lepiej wczuć się w psychikę mężczyzny, poznać jego dzieciństwo, traumy oraz sposoby działania. Z drugiej strony narrator trzecioosobowy opowiada czytelnikowi o przebiegu działań detektywów walczących z upływającym czasem.

To już piętnasta część cyklu o Rhymie, a ja przyznam, że pierwszy raz spotkałam się z twórczością Deavera. Czas szybko nadrobić braki. Jeśli wszystkie części trzymają tak wysoki poziom, rozrywkę mam zagwarantowaną! Tu informacja dla wszystkich, chcących sięgnąć po „Nocnego obserwatora” – można czytać bez znajomości poprzednich części. Oceniam książkę na mocną piątkę z plusem.

Elżbieta Kaźmierowska
(elzbieta.kazmierowska@dlalejdis.pl)

Jeffery Deaver „Nocny obserwator”, Prószyński i S-ka, 2023.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat