„Pośród cieni” rozpaliło gorące pragnienie wzięcia do ręki ostatniego tomu cyklu.
W pierwszej części trylogii Krzyczący w Ciemności vel Bruno w niewyjaśniony sposób znalazł się w Zamroczach. Budzący się dar, który nadał mu tożsamość ka-ira, czyli czarnego maga, stał się jego największym błogosławieństwem i najgorszym koszmarem. Zakazana, zepchnięta za margines zdolność panowania nad czarnym darem uczyniła z Bruna nową osobę, bez przeszłości, której jedynym reliktem pozostają blizny na twarzy. W poszukiwaniu prawdy o tym, co stało się przed momentem przejścia, Krzyczący poznał świat Podziemi, miasto Shan Vaola, a na jego drodze stawały coraz dziwniejsze postaci z pogranicza świata ducha i materii, a także w wszelkiej maści wyrzutki i złoczyńcy, a nawet inni ka-ira.
W części „Pośród cieni” Agnieszka Hałas nieco odsuwa na dalszy plan postać Bruna, który coraz bardziej odurzony opium, nie zawsze potrafi rozpoznać zbliżające się niebezpieczeństwo. Dzięki wprowadzeniu postaci kuzynek Anavri i Lorraine czy zafascynowanego magią arystokraty Vincenta świat „Teatru Węży” bardzo się rozrósł. Zmarginalizowano jednocześnie postaci Zazela czy doktor Haru, a na drugi plan wysunięto postać Marshii Lavalle. Powstała w ten sposób konstrukcja fabularna jest wielowątkowa, niebanalna, a przy okazji zapewnia wszystkim bohaterom należyte miejsce w historii Bruna.
To właśnie on pozostaje głównym bohaterem powieści. Choć „Pośród cieni” zawiera zdecydowanie mniej tego, co można nazwać „akcją”, to zdecydowanie nie można powiedzieć, że jest nudna czy nieciekawa. Wprost przeciwnie – dzięki okrojeniu wątków przygodowych, znalazło się miejsce na pogłębione opisy odczuć i myśli bohaterów. Stworzone w ten sposób postaci cechują się skomplikowanym życiem wewnętrznym, szalonymi strumieniami myśli. Już nie tylko Bruno udaje się w zakamarki swojej pamięci i swojego umysłu, moc Lorraine sprawia, że potrafi porozumiewać się ze zmarłymi, dzięki czemu ma szansę stać się nieocenionym medium. Na szczęście w przypadku Bruna te podróże zarówno w wymiarze czysto fizycznym, jak i umysłowym, a nawet astralnym, w końcu przynoszą pewien rezultat...
Z niecierpliwością czekam na ostatni tom trylogii Agnieszki Hałas. Przede wszystkim dlatego, że nie mogę doczekać się rozwiązania tych wszystkich zagadek, które nagromadziły się na kartach dwóch poprzednich tomów. Mam nadzieję poznać wreszcie tajemnice przeszłości Bruna i związki łączące poszczególne zagadkowa postaci. Ponadto, „Teatr Węży” to po prostu dobra, solidna literatura z gatunku dark fantasy. Zdecydowanie trzeba podkreślić świetny styl tej młodej pisarki, która bawiąc się słowami, nadaje im niemal fizyczny wymiar, dzięki czemu Podziemie cuchnie, opium odurza, a klejnoty na szyi pięknej kobiety niepowtarzalnie lśnią.
„Pośród cieni” to trochę bajka dla dużych dzieci, które lubią w swojej wyobraźni przekraczać granice, tworzą niezwykłe stwory i podróżują między wymiarami. Cieszę się, że mogłam doświadczyć stanu, który „dorosłym nie wypada” i wcale się nie wstydzę, że na nudnych zajęciach pod ławką trzymałam książkę Hałas. Zachęcam Was to sięgnięcia po tę pozycję. Tylko pamiętajcie, że Zmrocza wciągną Was od razu do uszy!
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Agnieszka Hałas, „Pośród cieni”, wersja papierowa - wydawnictwo Solaris i jest ona do kupienia TYLKO przez księgarnię internetową Solarisnet.pl; e-book został wydany równolegle przez wydawnictwo RW2010 i można go nabyć we wszystkich większych księgarniach internetowych.
Komentarze