„Nowy dom” – recenzja

Recenzja książki „Nowy dom”.
Zmiana zawsze wywołuje pewien niepokój w sercu. Czy to dobra decyzja? Czy to raczej wyprawa z deszczu wprost pod rynnę?

Alina właśnie zdecydowała się na ważny krok – wyprowadzkę z rodzinnego nadmorskiego domu spod opiekuńczych skrzydeł rodziców wprost do tętniącej życiem stolicy. Choć ten nowy rozdział ma ułatwiony – babcia zostawiła jej mieszkanko, a praca już na nią czekała, to jednak Alina, mocno niepewna i dźwigająca bagaż niedawnego rozstania z narzeczonym ma powody do niepokoju. Na szczęście pod Warszawą może liczyć na wsparcie swojej babci, która również otwiera zupełnie nowy etap w swoim życiu – przeprowadza się, kupuje stadninę, rozkręca własny biznes.

Trudno ocenić, która z nich jest bardziej pierwszoplanową bohaterką „Nowego domu” Kai Kujawskiej. Ich losy śledzimy bowiem przez całą powieść, poznając historię raz z perspektywy babci, a raz wnuczki.

„Nowy dom” to egzemplarz literatury kobiecej, po który miło jest sięgnąć. Opowieść jest trochę bajkowa, ale nie irytująca; ciepła, ale nie ociekająca sielanką. To po prostu pozytywna książka, której zadaniem jest rozchmurzyć, dać zasłużoną porcję relaksu i trochę oczarować czytelnika (czy też może bardziej: czytelniczkę).

260 stron właściwie pochłania się w jedno popołudnie. Trudno jest wyjść ze świata stworzonego przez Kaję Kujawską; świata pogodnego, na którym jednak od czasu do czasu może pojawić się burzowa chmura. Na początku lektury zastanawiałam się, dokąd zaprowadzi nas styl narracji autorki. Czy nie będą to zbyt powierzchowne, nic niewnoszące opisy, po których ślizgamy się, na chłodno obserwując losy bohaterów? Nic bardziej mylnego! Lekkie pióro autorki, pełen humoru styl, lekko zabarwiony ironicznie, sprawiły, że delikatny uśmiech nie opuszczał mnie właściwie przez całą lekturę.

Przyznaję, miałam wątpliwości co do czasu, w jakim Kaja Kujawska osadziła swoją historię. Losy Teresy śledzimy bowiem od czasu wojny, przez powstanie, powojenne zgliszcza, aż na teraźniejszości kończąc. Czy to dobry wybór, aby pisać o wojnie, omijając właściwie szerokim łukiem dramaty, jakie się wówczas rozgrywały? Mimo wątpliwości autorce udaje się wybronić ten pomysł. To nie jest bowiem książka o wojnie, tylko o dwóch kobietach - trochę zagubionych, walczących o swoje szczęście, przyjmujących (czasem trochę wbrew sobie) kolejne szanse, walczących o swoją niezależność i z optymizmem patrzących w przyszłość. To właśnie ten optymizm, pozytywny wydźwięk całej książki, urzekł mnie najbardziej.

„Nowy dom” to dla Kai Kujawskiej debiut literacki. Moim zdaniem udany, bo wyszło jej to naprawdę nieźle. Już czekam na kolejne chwile wytchnienia i oderwania od codzienności przy jej książkach!

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Kaja Kujawska „Nowy dom” Novae Res, Gdynia, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat