„Nur. Zapiski afgańskie” – recenzja

Recenzja książki „Nur. Zapiski afgańskie”.
Czy marzyliście kiedyś o podróży po afgańskich bezdrożach i poznaniu prawdy, jaką kryje ta rozgrzana od słońca ziemia? Jeżeli tak, to Monika Bułaj zabierze Was ze sobą w niezapomnianą podróż życia.

Książki potrafią być czasami dla nas prawdziwym oknem na świat. Z nimi każdy, nawet najbardziej odległy i nieznany kraj wydaje się stać przed nami otworem. Jednak nigdy nie przyszło mi do głowy, by razem z szeleszczącymi kartkami udać się w podróż do ziemi, w której palące słońce miesza się ze strachem i duszącą wonią niezgłębionej tajemnicy. Książka Moniki Bułaj przenosi nas tam, gdzie nie mielibyśmy odwagi pojechać. Okładka pozycji, utrzymana w tonach szarości i czerni, utrzymuje nas w przekonaniu, że nie będzie to najłatwiejsza wyprawa. Co więcej, ta podróż na pewno coś w nas zmieni. Od nas zależy to, w jakim stopniu na to pozwolimy.

Autorka opowiada o samotnej podróży po afgańskiej ziemi. Nie jest to jednak typowy reportaż, który ukazuje obcy nam świat, ale się w niego nie wtapia. Monika Bułaj postanowiła do niego przeniknąć i razem z Afgańczykami doświadczyć tego, co dla nich jest codziennością. Takie czysto empiryczne świadectwo pozwala przenieść nam się tam, gdzie stopy autorki dotykały ziemi, gdzie pojawiał się jej uśmiech i gdzie spadały łzy. Książka zawiera mnóstwo zdjęć, które tworzą esencjonalną opowieść o tym, co do tej pory było dla nas ukryte.

Osobiście uwielbiam podróże, nie tylko te, kiedy mogę sama odkrywać nowe kraje, ale także te, w które zabiera mnie najlepsza przyjaciółka ludzkich myśli i wyobraźni, czyli książka. Możliwość poznania prawdziwego oblicza ziemi Afgańczyków za pośrednictwem książki Moniki Bułaj była dla mnie czymś naprawdę niesamowitym. Strona po stronie, słowo po słowu można odkrywać świat, który do tej pory był dla nas jedną wielką zagadką. To wspaniałe, że zwykłe kartki papieru, zapełnione literami i zdjęciami, potrafią tak oddziaływać na człowieka i zamieniają się w coś, co śmiało mogę nazwać żywym organizmem. Ta książka zdecydowanie jest takim bytem – grzejącym jak słońce nad afgańską ziemią, nęcącym jak zapach poranka, przerażającym jak strach przed nieznanym, pięknym jak uśmiech niewinnego dziecka.

Opowieść Moniki Bułaj z pewnością zapadnie w mojej pamięci na długo. Jeżeli kiedyś dane mi będzie odwiedzić te tereny, to na pewno moje kroki pokieruję śladami tej wspaniałej fotoreporterki, która daje nam zdecydowanie więcej niż tylko kolejny egzemplarz książki. Daje nam prawdziwy świat zamknięty w pięknych słowach i fotografiach.

Katarzyna Kubiak
(katarzyna.kubiak@dlalejdis.pl)

Monika Bułaj, „Nur. Zapiski afgańskie”, National Geographic 2017



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat