Adam Hanuszkiewicz to jeden z najwybitniejszych twórców teatralnych, obdarzony ogromną urodą amant filmowy, znakomity reżyser, fascynujący mężczyzna, znawca kobiet. Można tak wymieniać w nieskończoność, gdyż nie sposób wyliczyć zalet tej wielkiej indywidualności polskiej sceny artystycznej. Stąd też spisany przez Renatę Dymną (długoletnią kierowniczkę literacką w Teatrze Nowym Adama Hanuszkiewicza) oraz Janusza B. Roszkowskiego (poetę, prozaika, eseistę, tłumacza) cykl rozmów z Hanuszkiewiczem, przeprowadzonych w malowniczej scenerii nadmorskiej miejscowości Dźwirzyno, stanowi prawdziwą gratkę dla wielbicieli jego talentu, choć nie tylko dla nich.
„Nagrania powstawały w atmosferze prawdziwej radości i pięknych widoków. Może to Państwo odczują, czytając tę książkę?” – zastanawiała się we wstępie współautorka Renata Dymna. Po lekturze mogę twierdząco odpowiedzieć na jej pytanie. Owszem pogodna, lekko frywolna momentami aura przebija z niemal każdej strony. Niemniej jednak same rozmowy, mimo że często zabawne (a właściwie zabarwione czarnym poczuciem humoru, który osobiście bardzo lubię), mają charakter filozoficzny. Niech się jednakże nikt nie zraża, to bowiem rozprawy niezmiernie wciągające, interesujące, prowadzone z tak zwanym pieprzykiem. Wszak wiodącym tematem pozostają tutaj „boskie diabły”, czyli my kobiety, które artysta określał terminem, którego nie znoszę – baby.
Ten niezwykły piewca żeńskiej urody stwierdził, że „kobieta jest istotą tajemniczą i nierozpoznawalną przez mężczyznę, ponieważ jesteśmy gorszym gatunkiem rodzaju ludzkiego, jesteśmy prymitywniejsi – mówią, że mężczyzna to taka prosta maszyna z wajchą”. Abstrahując od zasadności takiej definicji facetów w ogóle, to nie potrafię sobie wyobrazić, żeby ktokolwiek mógł tak powiedzieć o tym wyjątkowym człowieku.
Rozmowy, jak już wzmiankowałam, oscylują wokół płci pięknej. Wobec czego tematyka zahaczała o ściśle wiążące się z nią zagadnienia, takie jak: seks, małżeństwo, partnerstwo etc., no i oczywiście parafrazując Hanuszkiewicza – chłopów. Dodatkowy atut stanowią różnego rodzaju ciekawe anegdoty i dowcipy, którymi pan Adam urozmaica analizowane problemy. Muszę przyznać, że czytając tę książkę przeżywałam całą gamę skrajnych emocji – od zachwytów nad elokwencją i inteligencją Hanuszkiewicza po złość, kiedy wychodził z niego męski szowinista. W żadnym razie nie wpłynęło to negatywnie na całokształt, wręcz przeciwnie. Dzięki nieco prowokacyjnej nucie lektura zyskała na jeszcze większej atrakcyjności. Nie można bowiem przejść obok omawianej pozycji obojętnie i co więcej trudno się od niej oderwać.
„Kobieto! Boski diable” moim zdaniem należy uznać za jedną z najlepszych pozycji, jakie ukazały się w 2012 roku na rynku wydawniczym. Polecam każdemu miłośnikowi wysokiej jakości literatury.
Jowita Kubiak
(jowita.kubiak@dlalejdis.pl)
Adam Hanuszkiewicz w rozmowie z Renatą Dymną i Januszem B. Roszkowskim, „Kobieto! Boski diable”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze