„O krok za daleko” Harlan Coben – recenzja

Recenzja książki „O krok za daleko”.
Harlan Coben bez wątpienia jest gwiazdą na rynku wydawniczym. Ma wielu fanów, którzy z wypiekami na twarzy czekają na jego kolejne powieści.

I Coben nie zawodzi. Od lat dostarcza czytelniczej rozrywki, tworząc thrillery w swoim własnym stylu. A „O krok za daleko" właśnie zagościło na półkach w księgarniach.

W „O krok za daleko" Simon Greene od miesięcy robi wszystko, by odnaleźć Paige, swoją córkę. Ojciec jest zrozpaczony, gdy jego ukochane dziecko wpada w złe towarzystwo i wybiera życie na ulicy. I jest naprawdę zdeterminowany, aby sprowadzić ją spowrotem do domu. Wkrótce Simon trafia na ślad córki, choć od tego momentu wszystko się komplikuje – jej chłopak zostaje znaleziony martwy w mieszkaniu, a Paige znika bez śladu. Simon, wciągnięty w sam środek akcji, powoli, krok po kroku, zaczyna odkrywać kolejne elementy układanki, które początkowo nie pasują do siebie zupełnie. I choć kibicujemy Simonowi w rozwiązaniu sprawy i odnalezieniu dziecka, to jednak brakuje w tej opowieści trochę lepszego sportretowania bohaterów. Tak jakby to, że dla Cobena ważniejsza jest akcja i historia, jaką opowiada, w tej konkretnej książce działało na jej niekorzyść.

„O krok za daleko" to odrębna opowieść, nie jest powiązana (a przynajmniej ja tego powiązania nie znalazłam) z innymi seriami autora. To sprawia, że można po nią spokojnie sięgnać nawet wówczas, gdy wcześniej nie miało się przyjemności obcować z powieściami Harlana Cobena.

Dzięki krótkim rozdziałom i wciągającej narracji książkę czyta się bardzo szybko. Akcja nie zwalnia tempa (no, może momentami troszeczkę się dłuży, ale jest to wybaczalne), a tropy są tak porozkładane, że zdecydowanie utrzymują zainteresowanie czytelnika. Autor tym razem połączył tak wiele róznych wątków, że starczyłoby ich na kilka osobnych historii. Książka została wprost nimi naszpikowana! A jednak mimo wszystko brakuje w niej trochę tego magnetyzmu, jakim autor często obdarza swoje powieści.

Jeśli miałabym „O krok za daleko" określić jednym słowem, użyłabym określenia: cobenowska. Osoby, które znają twórczość Harlana Cobena z pewnością będą wiedziały, co to oznacza. Jak zwykle fabuła została zagmatwana do granic możliwości, na początku zupełnie nic do siebie nie pasuje, nic nie ma sensu,a  akcja pędzi jak szalona. I ta końcówka... Choć uczciwie przyznać trzeba, że, niestety, nie jest to najlepsza z książek tego autora. Lecz nawet "średni" Coben jest lepszy od większości autorów. Harlan Coben ma bowiem dar do opowiadania historii, porywania czytelników,   tworzenia powieści, które są właściwie gotowym materiałem na film.

Po „O krok za daleko" warto sięgnąć, aby zagłebić się w kolejnej historii, zabłądzić wśród zagmatwanej akcji (z której nie mogę niestety zdradzić zbyt wiele, aby nie psuć czytelniczej zabawy).

AP
(kultura@dlalejdis.pl)

Harlan Coben, „O krok za daleko”, Wydawnictwo Albatros, Warszawa, 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat