O kubek za dużo

Recenzja książki Trzy kubki.
Każdy zna sztuczkę z kubkami, gdzie wyobraźnia i bystrość, pozwalają odgadnąć, w którym naczyniu jest ukryty przedmiot. Z tym, że czasem oczy zawodzą, a po podniesieniu kubków, widać tylko próżnię.

Iluzja to zabawa wzrokiem i zmysłem, pozorne złamanie praw fizyki, poprzez sprawną manipulację rekwizytami. Ale czy da się zmanipulować czytelnika jedynie słowami? Sama nie wiem.

„Trzy kubki”- nowa powieść O’Connell to książka z niezłymi zadatkami na thriller (mimo wszystko jeszcze nie ta ranga), która snuje przed nami iluzoryczną wizję na kanwie wcześniejszej historii. Akcja to pomieszanie detalicznego śledztwa z historycznymi przebłyskami wojny. A wojna wnosi wiele: naturalistyczne wręcz obrazy rysują się bezwarunkowo w głowie i współgrają doskonale z tajemniczą aurą. Warto wspomnieć, że bodźcem do poruszenia takiej kwestii był dla amerykańskiej autorki polski plakat wojenny ze słynnym cytatem „Wojenko, wojenko, cóżeś Ty za pani..” Miłe końcowe podziękowanie za inspirację, może Polaków w jakiś sposób przybliżyć do sprawy, natomiast wojna sama w sobie uwzniośla dość powierzchowną tematykę „Trzech kubków”.

Dobrze i zgrabnie nakreśliła autorka Nowy York, bez przesadnej drobiazgowości, czy przelotnego otarcia się o jego obraz. Jeśliby oceniać samo budowanie nastroju, to tylko pozytywnie. Zdarta płyta, szum, kroki, wiatr, prawie niezauważalne ruchy- wszystkie dźwięczne fraszki zatrzymują na chwilę wskazówkę czasu, zgęstniając nastrój między bohaterami, których gama jest zgoła niezła! Obserwując kreacje charakterów i osobowości, nie można zarzucić O’Connell braku wyobraźni- postacie są skonkretyzowane, ciekawe, kolorowe. Są w zasadzie jedynymi barwami na kolejnych stronicach, które są w stanie zaintrygować odbiorcę: Mallory, piękna, silna, imponująca..socjopatka, Malakhai, starszy, popadający w demencję..młodzieniec, Franny, tchórzliwy, niepewny..intrygant czy kilka innych ucieleśnionych sprzeczności.

Tych kilka dobrych komponentów nie ratuje książki na tyle, by czytać ją z rosnącym zainteresowaniem. Ciężko nadążyć za fabułą, retrospekcje i inne przerywniki odwracają uwagę od aktualnych wydarzeń, a historyczne tło wraz ze sztuką iluzji, czynią powieść nie tyle niezgłębioną, co zwyczajnie niezrozumiałą. „Trzy kubki”- trójka przyjaciół (jeśliby wyłączyć Malakhaia), z których każdy ma coś w zanadrzu, czy: trzy kubki- kolejny figiel i rozczarowanie w oczach, ponieważ każdy jest pusty.. Jakkolwiek by nie interpretować tytułu lektury O’Connell, jedno można stwierdzić bezsprzecznie- na płótnie wydarzeń, posunęła się o kubek za daleko.

Natalia Kędziak
(natalia.kedziak@dlalejdis.pl)

Carol O’Connell, „Trzy kubki”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2010


Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat