Wytrwałam, ale przez kilka następnych nocy spałam z głową pod poduszką. „Las Zębów i Rąk” od pierwszej strony przypominał mi obraz M. Nighta Shyamalana. Włącznie z tym, że po zgaszeniu światła starałam się jak najszybciej zasnąć.
Mary jest młodą kobietą, która wraz z rodziną mieszka w położonej w środku lasu osadzie. Wyjście poza obręb siatki okalającej domostwa i przyległa pola oznacza dla mieszkańców śmierć albo coś jeszcze gorszego – Powrót jako Nieuświęcony. Przerażające stwory to ludzie zarażeni w wyniku strasznej epidemii, która zdrowe i pełne życia przemieniła w zombie pragnące tylko ludzkiego mięsa. Mieszkańcy osady każdego dnia żyją w strachu, czy napierające na metalową ochronę potwory w końcu ją przerwą. Nad bezpieczeństwem mieszkańców czuwają Siostry, które organizują życie w osadzie, decydują o najważniejszych sprawach, nauczają o Bogu – jedynej nadziei ludzi. Ale dla Mary Bóg umiera już na pierwszych stronach książki.
Matka dziewczyny zostaje zaatakowana przez Nieuświęconych (gdy Mary ma jej pilnować) i po Powrocie dołącza do nich. Brat odwraca się od Mary, a ona sama, zrozpaczona, zostaje zmuszona do dołączenia do Siostrzeństwa. Wie jednak, że to nie jest jej droga. Jest zbyt ciekawa i zbyt niepokorna, by przywdziać habit i służyć ludziom i uśmiechem na ustach. Jednak krótkotrwała przynależność do Sióstr sprawia, że Mary orientuje się, kogo naprawdę kocha i rozumie, że matczyne opowieści o Oceanie i świecie bez Nieuświęconych nie są tylko mrzonkami opowiadanymi dziecku na dobranoc. I wtedy siatka zostaje przerwana.
Na poszukiwanie lepszego świata ścieżką do tej pory zakazaną dla mieszkańców wyrusza Mary, Jed, jego żona Beth, oraz przyjaciele – Travis, Harry i Cass, a także uratowany chłopiec Jacob i piesek Argos. Ponad połowa powieści skupia się właśnie na tej wędrówce, czyniąc z „Lasu Zębów i Rąk” powieść drogi. Od jednego postoju do następnego w poszukiwaniu lepszego świata. Mam nadzieję, że nie zepsuję czytelnikowi radości czytania, jeśli zdradzę, że zakończenie jest łatwe do przewidzenia.
Chciałabym jednak zwrócić szczególną uwagę na postać Mary, która jest jednocześnie narratorką i główną bohaterką, dzięki czemu dokładnie poznajemy jej rozterki, pragnienie i obawy. W stworzeniu jej postaci Carrie Ryan posłużyła się toposem Ikara, zmieniając jednak wymiar ceny zapłaconej za możliwość próby zrealizowania własnych marzeń, z pominięciem elementu ostrożności. Z drugiej strony w Mary wpisano wiele cech charakterystycznych dla Edypa, bohatera, który stara się uciec przeznaczeniu, walczy z losem. Dziewczyna bowiem karmi swoich współtowarzyszy opowieściami o Oceanie, starając się ich przekonać, że ich przeznaczeniem nie jest śmierć i Powrót.
Mary bywa egoistką. Przekonana o słuszności swoich racji ignoruje potrzeby i obawy innych, oczywiście mając jak najlepsze intencje. Przeciwwagę stanowią dla niej osoby, które umieją się poświęcić. Zresztą, tej umiejętności Ryan poświęca wiele miejsca w duszach pozostałych bohaterów. „Las Zębów i Rąk” to tak naprawdę opowieść o poszukiwaniu najważniejszych, najbardziej fundamentalnych wartości.
Gdy umiera Bóg, gdy świat zalewa fala zła i przemocy, niezbędna staje się nadzieja na lepsze jutro. Walka ze światem, która wydaje się bezsensowna, jest ostatnim lekarstwem przeciwko rozpaczy i poddaniu się przytłaczającym siłom wroga. Zwątpienie to choroba tocząca nadwątlone umysły i serca. Carrie Ryan stara się jednak udowodnić, że nawet gdy trzeba patrzeć na śmierć bliskiej osoby, nawet gdy kolejna ścieżka okazuje się tylko ślepą uliczką, nawet gdy wymarzony cel okazuje się tylko wielkim rozczarowanie – nawet wtedy nie należy rezygnować z jednego najważniejszego marzenia w życiu.
Kreacja bohaterów wyszła autorce świetnie. Nie ma postaci jednowymiarowych, każdy przybiera różne postacie szarości. Wartka fabuła, poprzecinana rozważaniami Mary, pozwala czytelnikowi płynąć wraz z nurtem opowieści. Emocjonalizacja tego, bądź co bądź, horroru, nadaje mu łagodzącą nutkę literackości i subtelności. Poprzez wprowadzenie narratora pierwszoosobowego, „Lasu Zębów i Rąk” się nie czyta, „Las...” się słucha z ust Mary.
Wielbiciele zagadek pewnie będą szczęśliwi, że wiele tajemnic odkrytych przez główną bohaterkę nigdy nie zostanie wyjaśnionych. Jaka logika kieruje liczbami, którymi oznaczona jest ścieżka? Co o świecie sprzed Powrotu naprawdę wiedzą Siostry? I wreszcie - jak doszło do Powrotu? Na te pytania odpowiedzi można się tylko domyślać. Szkoda, że aż tyle kwestii pozostawiono nierozstrzygniętych. To trochę przesada, szczególnie w kontekście gwałtownego zakończenia. Ale może szykuje się następna część... Ja w każdym razie na pewno bym ją przeczytała. I jestem pewna, że ci, którzy sięgną po „Las Zębów i Rąk” również chcieliby się doczekać następnej części.
Michalina Guzikowska
(michalina.guzikowska@dlalejdis.pl)
Carrie Ryan, „Las Zębów i Rąk", Papierowy Księżyc 2011
Komentarze