O miłości, która obezwładnia

Recenzja książki „Zakład o miłość”.
Miłość, o której opowiada Agnieszka Lingas – Łoniewska, ma potężną moc, także niszczącą, nie można jej „odchorować”, nie ma na nią żadnego antidotum.

Książka, którą czyta się jednym tchem. Nie wiem, co za tym stoi. Tematyka (od lat goszcząca w literaturze) pierwszej miłości, fabuła, która do złudzenia przypomina taką z amerykańskiego, obliczonego na sukces, mało ambitnego filmu,  bohaterowie – on przystojny zimny drań, ona – świeża, naturalna i śliczna. A jednak jest w tej książce coś takiego, co sprawia, że kolejne kartki właściwie same się przewracają i nim się obejrzymy, docieramy do końca prostej i skomplikowanej jednocześnie, historii o miłości.

Sylwia, jedynaczka z arystokratycznej rodziny z głęboko zakorzenionymi tradycjami i Aleks młody, bogaty, traktujący życie jak zabawę. Oboje mieli poukładane życie. Sylwia za dwa tygodnie miała wyjść za mąż, następnie urodzić dzieci i przejąć rodzinny interes. Aleks miał spędzić życie na przyjemnościach, nie angażując się uczuciowo. Tych dwoje zupełnie różnych od siebie młodych ludzi przypadkowo znajdzie się w tym samym czasie w jednym z wrocławskich klubów. Ich spotkanie nie będzie już jednak zupełnie przypadkowe – popchnie ich ku sobie pewien zakład, który ze strzały Amora może dość szybko przeobrazić się w zatrutą strzałę.

„Zakład o miłość” Agnieszki Lingas – Łoniewskiej to  książka, którą czyta się z przyjemnością. Mam wrażenie, że autorka postawiła na minimalizm – akcja nie jest przesadnie dynamiczna, nie dzieje się zbyt wiele, bohaterów także jest zaledwie kilku, za to dwójka głównych została przedstawiona dość dokładnie. Prosta książka o miłości, w której liczą się nie tyle wydarzenia, ile emocje, uczucia, przeżycia. Rozważaniom bohaterów autorka poświęca bardzo dużo uwagi. Często widzimy jedno wydarzenie z perspektywy ich obojga. Miłość, o której opowiada Agnieszka Lingas – Łoniewska, ma potężną moc, także niszczącą, nie można jej „odchorować”, nie ma na nią żadnego antidotum.

Akcja „Zakładu o miłość” rozgrywa się we Wrocławiu. Choć Agnieszka Lingas – Łoniewska wspomina o zaledwie kilku dzielnicach i miejscach, to jednak dla czytelniczek mieszkających w tym mieście, „Zakład o miłość” wyda się z pewnością bliższy.

Książka ta w sam raz nadaje się dla wielbicielek romansów i lekkiej, przyjemnej literatury kobiecej. Choć wydaje mi się, że zrozumiałam ideę autorki, zabrakło mi trochę ciągu dalszego tej historii. Kończy się ona dość niespodziewanie, a epilog, choć teoretycznie wszystko wyjaśnia, to jednak pozostawia pewien niedosyt.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Agnieszka Lingas – Łoniewska „Zakład o miłość”, Novae Res – Wydawnictwo Innowacyjne, 2011



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat