„Obcy. Nieznane stany świadomości” – recenzja

Recenzja książki „Obcy. Nieznane stany świadomości”.
Nieznane wielu z nas interesuje najbardziej. Skoro wydaje się, że więcej jest pytań niż odpowiedzi, co nowego może wnieść kolejna książka o UFO? Chociażby trochę rozrywki z gatunku science fiction.

Kosmitów i UFO ludzie ponoć widywali, grupy pasjonatów tego zagadnienia istnieją od lat, jednak wciąż mam wrażenie, że temat ten nie trafia na pierwszy plan w mediach, a jest wręcz spychany gdzieś na bok. Jak więc z tą widocznością kosmitów? Mam wrażenie, że obecnie niemal całkowicie trafili na półki s-f. Po książkę sięgnęłam, myśląc, że będzie czymś z pogranicza analizy w miarę realistycznych wizji przyszłości a fabularyzowanej powieści, co zasugerował mi to opis wydawcy.

Pogrążonej w chaosie konfliktów religijnych Europie zagraża upadek cywilizacji, a wybuch bomby atomowej na Manhattanie dodatkowo pogłębia kryzys, wywołując globalną wojnę z terroryzmem. Młodego naukowca Chrisa Wiltona zaczynają dręczyć wizje senne, których nie jest w stanie sobie przypomnieć. Rozgrywają się również wokół niego dziwne wydarzenia, nasuwające niepokojące pytania: Czy ingerencja obcej cywilizacji w historię świata i ludzkości naprawdę jest możliwa? Czy Ziemię da się uratować? A może to właśnie ludzie są największymi szkodnikami, których trzeba się pozbyć? By znaleźć na to odpowiedź, młody naukowiec będzie musiał zapomnieć o świecie, który do tej pory uważano za jedyny i najważniejszy.

Książka zaskakuje wieloma kwestiami. Nie jednak rozwojem akcji i wydarzeniami, a rozważaniami, które przeplotły fabułę. Autor połączył wartkie wydarzenia, kiedy to główny bohater spotyka przybyszów z kosmosu, z przemyśleniami. Pełnią one funkcje dygresji, dotyczą miejsca człowieka we wszechświecie, religii i pochodzenia. Postawił wiele tez, co do których mam mieszane uczucia. Rozumiem, że wykreował zagubionego Chrisa, który szuka odpowiedzi na sprawy związane z kosmosem i szerzej – życiem ludzkości - ale miałam wrażenie, że przesadził z gawędziarskim tonem. Hamowało to dynamikę. Więckiewicz nie zaniechał bowiem rozwinięcia fabuły. Rozwinął, rozpisał się, a jednak kolejnym zarzutem jest, że jej po prostu nie dopracował. Przeszkadza jej przewidywalność, bo nie trzeba wysiłku umysłowego by zgadnąć, co się zaraz zdarzy. W dodatku ciągle wracały rozważania o istnieniu, które tak naprawdę do niczego nie prowadziły, jedynie udawały głębokie.

Naukowe kwestie czy nawet klimat s-f zostały przytłoczone przemyśleniami filozoficzno-religijnymi. Fabuła na tym ucierpiała, bo przez (pseudo?) ambitne podejście wydawała się chwilami trywialna i przerysowana. Miałam wrażenie, że Więckiewicz do jednej powieści starał się wepchnąć, co mu do głowy przyszło. Spokojnie można by z tego napisać trzy książki, ale podchodząc do nich rzeczywiście ambitnie, zgłębiając temat i zagadnienia. Naukową, science fiction i filozoficzną.

Sama mam więc odczucia raczej negatywne, bo mimo że „Obcy. Nieznane stany świadomości” jest do pewnego stopnia ciekawa, to jednak trudno orzec, o czym głównie jest. Wydaje się o wszystkim, i o niczym, w konsekwencji czego nawet trudno stwierdzić, do kogo ma trafić. Podjęte tematy wydają się spłycone, poglądy czy raczej pytania, z jakimi męczy się autor zbyt narzucające się, a fabuła… jakby była tylko dodatkiem. Dziwna to książka, którą odebrałam jako nieprzemyślaną, chaotyczną i „przegadaną”. Jakby była jedynie szkicem. Jeśli to szczyt twórczości autora, to przykro. Nie polecam, bo to strata czasu – czytanie o czyiś wątpliwościach wpisanych w tendencyjną opowieść.

Kinga Żukowska
(kinga.zukowska@dlalejdis.pl)

Krzysztof Więckiewicz, „Obcy. Nieznane stany świadomości”, Novae Res, 2021.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat