„Oblany test” - recenzja

Recenzja książki „Oblany test”.
„Oblany test” to już piąta część cyklu z Sebastianem Bergmanem, policyjnym psychologiem i zarazem specjalistą od seryjnych zabójców.

Tym razem śledztwo rozpoczyna się morderstwem uczestnika popularnego show. Szybko okazuje się, że okoliczności tej śmierci przypominają inne zabójstwo, dokonane tydzień wcześniej w odległej części kraju. Do tropienia mordercy przystępuje Krajowa Policja Kryminalna, a co za tym idzie: również Sebastian.

Autorom udało się stworzyć naprawdę antypatycznego bohatera, który pomimo swoich przywar fascynuje i doskonale sprawdza się w roli pierwszoplanowej postaci. Bergman jest w świecie literatury tym, kim był Dr. House w świecie telewizji: aroganckim geniuszem, przekonanym o swojej wyższości nad innymi i traktującym ludzi niezwykle instrumentalnie. Dorzućmy do tego jeszcze: brak przyjaciół, sypianie z kim popadnie i nie wchodzenie w związki uczuciowe pod żadnym pozorem, a także tendencję do krzywdzenia wszystkich dookoła, nawet tych, na których pozornie bohaterowi zależy. Dla Sebastiana liczy się tylko on sam, potem jest cała reszta.

Sama powieść jest wciągającym kryminałem, a jednocześnie oskarżeniem współczesnych mediów, promujących miałkość intelektualną i stawiających na piedestale ludzi o inteligencji rozwielitek. Ludzi, których nieskażone inteligencją twarze spoglądają z okładek czasopism i ekranów telewizorów, podczas, gdy ich największych życiowym dokonaniem jest występ w podrzędnym show. I nagle pojawia się on: morderca pragnący przywrócić „naturalny” porządek rzeczy, starający się o rozgłos dla swojej akcji likwidowania zagrożenia dla kultury, jakiego upatruje w gwiazdach i gwiazdeczkach wszelkiej maści telewizyjnych show.

Jak zwykle samej akcji kryminalnej towarzyszy rozbudowane tło obyczajowe oraz pogłębiona charakterystyka drugoplanowych postaci. Policjanci zmagający się ze śledztwem i rozbuchanym ego Sebastiana, ciągle przeżywają swoje mniejsze i większe dramaty, a losy jednego z nich zostaną poprowadzone w naprawdę zaskakujący sposób, czyniąc finał powieści niezwykle mocnym.

„Oblany test” nie jest najlepszą częścią z cyklu, czasami przeszkadza przesadny melodramatyzm, niektóre rozwiązania zdaja się być naciągane, ale i tak otrzymujemy kawałek porządnej prozy, wciągający do ostatniej strony.

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Michael Hjorth, Hans Rosenfeldt, “Oblany test”, Czarna Owca, Warszawa 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat