„Ocean Odrzuconych. Tom 2. Klątwa wiecznego tułacza” - recenzja

Recenzja książki „Ocean Odrzuconych. Tom 2. Klątwa wiecznego tułacza”.
„Nigdy nie przestałam mieć nadziei”

Pierwszy tom „Oceanu Odrzuconych” był swoistym preludium do tego, co czeka znanych nam już bohaterów. Oczywiście najważniejsza jest Charlotte, która wraz z końcem pierwszej wojny światowej staje się dorosłą kobietą. To ona nadal prowadzi narrację, podobnie jak w tomie I. Poznajemy jej losy dzięki pamiętnikowi, który trafia w ręce nastoletniej dziewczynki. Co tym razem czeka czytelników?

Podobnie jak w poprzednim tomie, mamy prawdziwe wydarzenia i żyjących twórców czy naukowców, z którymi los styka naszą bohaterkę i jej rodzinę. Wraz z pierwszą wojną kończy się imperium Habsburgów, a potężne Austro - Węgry zamieniają się w pojedyncze państwa, które wywalczyły sobie w czasie wojny wolność. Ojciec Charlotte przenosi się do Warszawy, a ona sama, podobnie jak ciotka Wilhelmina, nadal uważa się za Austriaczkę. Ona ma swoją ojczyznę, swoje miasto i chce w Wiedniu mieszkać tak długo, jak to możliwe.

A jak długo? Cóż, na kolejnych kartach poznajemy tworzące się państwo niemieckie z Adolfem Hitlerem, z perspektywy czytelnika spoglądamy na porozbijane witryny w Kryształową Noc, a strach żydowskich mieszkańców przed szerzącym się antysemityzmem staje się naszym strachem.

Oczywiście już po lekturze tomu I czytelnik wie, że Charlotte przeżyje także drugą wojnę światową, jednak co ją czeka przez ten czas – pozostawiam jako swoiste niedopowiedzenie, aby nie zdradzić za wiele. Natomiast warto zajrzeć do tej książki także dlatego, że w dość skumulowany sposób pokazuje, jak wyglądało życie w Austrii, sąsiadującej z nazistowskimi Niemcami, w latach 30-tych. Pojedynczo znikają znajomi, niektórzy się wyprowadzają do innych krajów europejskich, ale coraz częściej wybierają także odległe kraje Ameryki. Narasta lęk, choć jeszcze do niedawna najwięksi optymiści twierdzili, że Hitler nie dojdzie do władzy i że uznawane za futurystyczne, wizje, w których powstaje państwo aryjskie, pozostaną jedynie wizjami.

Obraz dopełniają informacje o zamknięciu granicy niemieckiej, a następnie przejęcie władzy w Austrii. Co będzie dalej? Pogłoski o obozach koncentracyjnych. Znikający znajomi (tym razem nie dlatego, że wyjechali), Gwiazdy Dawida na domach i sklepach oraz sąsiedzi, którzy stają się agresywni.

A co z Charlotte? Zajmie się projektowaniem biżuterii i przejmie warsztat jubilerski w Wiedniu i ułoży swoje życie prywatne. Ale także i ją dosięgnie historia i antyżydowskie pogromy. Przeżyje. W końcu wpis zaczynający także drugi tom pochodzi z 1947 roku.

Na pewno warto po tę książkę sięgnąć, aby poznać dalsze losy panny Aber, która wbrew swojej woli znalazła się w centrum historycznych zawirowań. Tytułowy tułaczy los dotyczył wielu milionów ludzi, którzy z różnych powodów musieli się wynieść ze swoich miast i krajów. W nich się urodzili, ale władza zadecydowała inaczej. Byli Żydami, ale przede wszystkim obywatelami Austrii, Czech czy Niemiec. Tam się urodzili oni, ich rodzice, dziadkowie. To te kraje były ich ojczyznami, dopóki jeden człowiek nie zadecydował, że od teraz będzie inaczej.

Nie jest to jednak lektura łatwa, choć na wszystkie wydarzenia patrzy się z perspektywy jednostki. Może właśnie dlatego tułacz ma twarz i nazwisko Lotte Aber, znanego pisarza, kompozytora, więźnia obozu w Dachau, który nie jest już jedynie uciekającą ofiarą zbrodniczego systemu.

Agnieszka Pogorzelska
(agnieszka.pogorzelska@dlalejdis.pl)

Magdalena Knedler, „Ocean Odrzuconych. Tom 2. Klątwa wiecznego tułacza”, Wydawnictwo Novae Res, 2019



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat