Zasady, którymi kierował się Bareja w nieomal każdym filmie, doskonale opisał Andrzej Zwaniecki w recenzji: „Świnia, która mówi”. Trafia on w sedno, opisując o czym tak naprawdę Bareja robił filmy: „prawo niekompetencji - im wyższe stanowisko, tym niższe kompetencje; prawo dysfunkcjonalności - nic nie działa zgodnie z przeznaczeniem; prawo odwróconego zwierciadła - każdy ma coś na każdego; prawo ciążenia służbowych kompetencji ku prywatnym interesom - moje się naje, a państwowe i tak nie zdechnie”. Filmy Barei to prawdziwe oblicze PRL-u, którego twarzy bez cenzury nie chcieli widzieć decydenci, ale społeczeństwo jak najbardziej. Stanisław Bareja był reżyserem najbardziej szykanowanym nawet we własnym środowisku, niepokornym twórcą, niedocenianym przez fakt obrazowania świata poprzez niewdzięczny gatunek komediowy. W czasach powstawania filmów, które zapisały się na stałe do kanonu wysokiej kultury, komedie Barei doczekały się miana „kultowe”, wiele lat po śmierci reżysera. Wyśmiewane, wyszydzane, często niezrozumiałe dla umysłów zablokowanych na jakiekolwiek przejawy niezadowolenia z rządów komunistów, wielokrotnie trafiały w ręce cenzorów. Za to święciły tryumfy w kinach, do których na filmy Barei ustawiały się gigantyczne kolejki.
Jaki obraz Barei wyłania się z książki Macieja Replewicza? Na pewno nie wesołka, który sypał kawałami. Na pewno też nie mruka, który tworzył filmy wbrew sobie. Z pewnością bardzo konsekwentnej osoby, która niestrudzenie robiła swoje, upierając się, że komedia to gatunek właściwy dla odbiorcy, żyjącego w bardzo trudnych czasach. Z książki dowiemy się o relacjach, niekiedy trudnych pomiędzy Bareją a kolegami z branży, o wspieraniu się, ale i podstawianiu nóg. O braku zrozumienia, wyszydzaniu, ale i przyjaźniach bez względu na wszystko.
Dla miłośników filmów Barei jego biografia to niezła gratka. O każdym filmie dowiemy się wiele szczegółów, począwszy od pomysłów, problemach przy jego realizacji, a skończywszy na odbiorze. O aktorach w nich występujących, anegdotach z nimi związanych. Replewicz przypomni nam także najbardziej znane dialogi, najbardziej charakterystycznych bohaterów, a także plakaty reklamujące filmy. Odnajdziemy też wiele niepublikowanych zdjęć pozyskanych od żony i przyjaciół reżysera.
Słowem „Oczko się odlepiło temu misiu” to doskonały prezent dla każdego fana. A któż z nas nie ogląda z przyjemnością: „Poszukiwany, poszukiwana”, „Żona dla Australijczyka”, „Miś”, „Zmiennicy”, „Alternatywy 4”, „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”, „Brunet wieczorową porą”, czy „Niespotykanie spokojny człowiek”. Każdy z tych filmów jest po prostu dziełem sztuki, trudno zaprzeczyć. Dlatego polecam biografię napisaną przez Macieja Replewicza, warto powspominać, jak się kiedyś robiło dobre filmy.
Ewa Podleśna-Ślusarczyk
(ewa.podlesna@dlalejdis.pl)
Maciej Replewicz, „Oczko się odlepiło temu misiu... Biografia Stanisława Barei.”, Wydawnictwo Fronda, Warszawa 2015
Komentarze