"Oczy królowej" – recenzja

Recenzja książki "Oczy królowej".
Jak wyglądały James Bond w XVI-wiecznej Anglii? Jak poradziłby sobie bez najnowszych zdobyczy technologicznych? Na dworze królowej Elżbiety z pewnością nie miałby czasu an nudę...

Dawno już żadna książka aż tak bardzo nie zainteresowała mnie swoim opisem. Po książki sensacyjno-historyczne nie sięgam często, a tu zapowiadała się rozrywka na iście królewskim poziomie.

XVI wiek, Anglią rządzi Elżbieta I. Na jej dworze aż roi się od spisków, zakulisowych rozgrywek, walki o władzę, intryg. Sama Elżbieta rywalizuje z Marią Stuart. To chyba jeden z najgłośniejszych i najbardziej popularnych konfliktów władczyń w dziejach świata. Królowa obawia się o swoje życie. Wie, że nie tylko poza granicami kraju, ale także na swoim dworze ma wrogów, którzy są w stanie posunąć się bardzo daleko, aby zadbać o własne interesy. Niewielkie grono zaufanych osób trzeba będzie poszerzyć, aby zapobiec zamachowi, a także odnaleźć ważne dokumenty, które zostały skradzione.

W takiej scenerii poznajemy Johna Dee. Uczony i żołnierz w jednej osobie może stac się tajną bronią ambitnej i bezwzględnej władczyni. I królowa nie omieszka z tej broni skorzystać. John Dee, wraz z grupą tajnych agentów, otrzymuje misję niezwykłego kalibru. Ma nie tylko zadbać o bezpieczeństwo królowej, ale także o bezpieczeństwo... całego kraju.

"Oczy królowej" czyta się bardzo szybko. Plastyczny język, jakim książka została napisana, sprawia, że łatwo jest stracić poczucie czasu i dać się porwać tej historii. Jedyną rzeczą, którą mogłabym zarzucić narracji (a która wynika z moich osobistych czytelniczych preferencji) jest to, że książka została napisana w czasie teraźniejszym. Taki sposób prowadzenia narracji za każdym razem sprawia, że potrzebuję więcej czasu, aby przestać na to zwracać uwage i zaangażować się w pełni w fabułę.

Jak na XVI wiek przystało, Oliver Clements nie stroni w swojej książce od brutalnych opisów, dobrze oddając realia epoki. Dzięki temu książka staje się nieco mniej ugładzona i poprawna, dostaje trochę szosrtkości i zyskuje ten niepowtarzalny historyczny klimat. Nie jest to więc książka dla osób wrażliwych czy o słabszych nerwach.

Skomplikowana sieć kłamstw i intryg nie pozwala się ani przez chwilę nudzić. Wartka akcja, jak na powieść po części sensacyjną przystało, buduje napięcie i utrzymuje czytelniczą uwagę. I choć całość zgrabnie łączy się w spójną opowieść, trochę brakowało mi tu... głównego bohatera. Johna Dee mogłoby być na kartach tej książki zdecydowanie więcej. Pociesza mnie jedynie fakt, że "Oczy królowej" to pierwsza część cyklu "Agenci korony". Wierzę więc, że będziemy jeszcze mieli okazję  lepiej poznać tego nietuzinkowego bohatera.

"Oczy królowej" zapewne przypadną do gustu miłośnikom powieści historycznych, w których roi się od spisków, intryg, podstępu, szyfrów i tajemnic, a akcja ani na chwilę nie zwalnia, nie pozwalając złapać oddechu.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Oliver Clements "Oczy królowej" Wydawnictwo Rebis, Poznań 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat