17-letnia Elodie po śmierci ojca przenosi się do krewnej na wyspie Guernsey. Piękne i malownicze miasteczko robi niemałe wrażenie, ale dziewczyna panicznie boi się wody, choć nie wie dlaczego. Z dala od domu liczy jednak na oderwanie myśli od dramatycznej straty, jakiej doznała. Wkrótce po przybyciu dochodzi do serii zagadkowych zdarzeń. Wszystko zaczyna się od spotkania dziwnej, nieco zakręconej Silly, która niczym wyrocznia stwierdziła, że jej przyjazd w te strony przyciągnie nieszczęścia i śmierć. I co ciekawe, następnego dnia na sąsiedniej wyspie znaleziono ciało martwej dziewczyny. Elodie podświadomie czuje, że ma coś z tym wspólnego. Na dodatek cały czas nawiedzają ją sny o magicznym, przystojnym i tajemniczym chłopaku. A potem obiekt jej snu pojawia się w rzeczywistym świecie. I na dodatek nastolatka czuje do niego niezwykle silne uczucie. Jakie sekrety skrywa Gordian i kim tak naprawdę jest? O co w tym wszystkim chodzi? Wkrótce dochodzi do kolejnej zbrodni. Czy nasza bohaterka będzie następnym celem? Serce mówi jej jedno, rozum drugie.
Romans paranormalny to ostatnio chodliwy sposób na przyciągnięcie odbiorców. „Morza szept” Patricii Schröder z pewnością spodoba się młodzieży, jak i czytelnikom nieco starszym, którzy lubią lekkie, niezobowiązujące lektury będące połączeniem fantastyki i romansu. Każdy coś tu dla siebie znajdzie. Fabuła rozwija się stopniowo, bez pośpiechu, ale od połowy akcja nabiera już nieco bardziej dynamicznego tempa. Pomysł uważam za ciekawy i dobrze zrealizowany, choć nie dało się uniknąć małej dawki schematyczności. Nie przeszkadza to jednak w pełni cieszyć się tą opowieścią.
Autorce udało się barwnie i plastycznie ukazać niezwykłość normandzkich wysp oraz związane z nimi mroczne legendy i mity. Wątek miłosno-dramatyczny jest najlepiej zobrazowany. Podczas lektury książki „Morza szept” możemy spodziewać się niemałych emocji, delikatnego napięcia oraz kilku zagadek do rozwiązania. Do tego warto wspomnieć o świetnym klimacie, aurze tajemniczości oraz szczypcie magii. Sylwetki poszczególnych bohaterów nakreślone są poprawnie i przyciągają uwagę czytelnika. Muszę dodać również kilka pochwalnych słów o okładce, która sama w sobie jest przepiękna i artystycznie wykonana. Delikatnie wypukłe drobinki, które czuć pod palcami zdobią przód okładki i dodają jej niesamowitego klimatu. To po prostu doskonały przedsmak tego, co kryje się w środku. Już nie mogę doczekać się kolejnej części.
Emilia Zubrycka
(emilia.zubrycka@dlalejdis.pl)
Patricia Schröder, „Morza szept”, Dreams 2013
Komentarze