„Oddech słońca” - recenzja

Recenzja książki „Oddech słońca”.
Wyprawa na odległy kulturowo kontynent bywa również podróżą w głąb siebie, o czym na własnej skórze przekonał się franciszkanin Bogusław Kalungi Dąbrowski – człowiek, który porwał się „z motyką na Afrykę”.

Misje chrześcijańskie od lat udzielają pomocy mieszkańcom Czarnego Lądu, stawiając głównie na edukację i rozwój najmłodszych. To właśnie dzieci są przyszłością każdego kraju i to one mogą sprawić, że zmiany nastąpią szybciej. „Oddech słońca” to reportaż z działalności misyjnej Bogusława Dąbrowskiego. Obraz, który nakreślił franciszkanin nie jest utrzymany w czerni i bieli, jest kolorowy jak kontynent afrykański, pełen różnorodnych emocji.

Wszystko zaczyna się od upadku. Ojciec Bogusław zaczyna mieć problemy zdrowotne. Odpowiedzialność, zbyt duża ilość obowiązków, napięcie psychiczne sprawiają, że organizm zaczyna się buntować. Autor książki opuszcza więc Ugandę i udaje się na urlop do Polski, który nie potrwa jednak zbyt długo.

Większość książek o Afryce o charakterze reporterskim przedstawia ten kontynent jako świat pełen magii, egzotyki, gdzie ludzie są uczynni, pełni empatii i pozytywnych emocji. Ojciec Bogusław Dąbrowski opisuje różne oblicza mieszkańców Ugandy. Franciszkanin nie koloryzuje, ukazując niejednokrotnie własne słabości i zachowania, według niego, niegodne duchownego. Biały człowiek jest stworzony do pracy, ciągle ma coś do zrobienia, a mieszkańcy Afryki mają czas. Prawo silniejszego jest tutaj mocno zakorzenione, kłamstwo nie jest wcale wielkim występkiem, rytualne mordy to część tradycji szamańskiej, do tego malaria, bieda, epidemia AIDS, korupcja. Ojciec Kalungi widzi jednak w ludziach dobro – tolerancja religijna jest tu na porządku dziennym, mieszkańcy są serdeczni, prostolinijni i radośni pomimo problemów. Ich wiara jest słabo ukształtowana, ale nie jest to najważniejsze, ponieważ ziarno zostało zasiane, a na plony trzeba przecież poczekać.

O książce „Oddech słońca” mogę powiedzieć, że jest przede wszystkim szczera i niezwykle wartościowa. Jest to opowieść nie tylko o Afryce, ale przede wszystkim o człowieku, o jego wzlotach i upadkach. Bogaty świat zagłusza wyrzuty sumienia wobec Afryki pieniędzmi, które są potrzebne, ale warto je spożytkować na coś, co pozwoli na rozwój i godne życie. 100 euro podarowane przez wolontariuszkę pacjentce zrobiło więcej złego niż dobrego, więc może warto jednak pomagać mądrze – dawać wędkę, a nie rybę. Nie chciałabym jednak pozostawić wrażenia, że  „Oddech słońca” zmusza jedynie do refleksji, bo książka ta jest pełna pozytywnych, pełnych humoru opowieści.  Przez prawie dwadzieścia lat posługi w Ugandzie ojciec Bogusław zebrał sporą ilość anegdot i zabawnych wpadek, więc jest co czytać i co oglądać, bo książka pełna jest cudownych fotografii.

Cierpliwość to największa cnota – o tym niejednokrotnie przekonał się ojciec Bogusław Kalungi Dąbrowski. Zachęcam gorąco do sięgnięcia po „Oddech słońca”, a gwarantuję, że ten interesujący w przekazie reportaż skradnie wasze serca. Lekturę umili natomiast piękne wydanie – twarda okładka, świetnej jakości papier i liczne zdjęcia. Nauczmy się oddychać razem z przyrodą, może wtedy nasze życie będzie piękniejsze.

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszn@dlalejdis.pl)

Bogusław Kalungi Dąbrowski, „Oddech słońca”, Poznań, Wydawnictwo Zysk i S-ka, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat