„Odnaleziona” - recenzja

Recenzja książki „Odnaleziona”.
W momencie kiedy Twoje życie stanie się ucieczką, nic już nie będzie nigdy takie samo. Lenie udało się ocalić swoje życie, ale czy będzie w stanie znieść wyrzuty sumienia, a jej kryjówka okaże się wystarczająco dobra?

„Odnaleziona” to kontynuacja losów Leny, której historię autorka opisała w niezwykle dobrym thrillerze „Oszukana”. Jeśli jednak nie czytaliście pierwszej części powieści, nic nie szkodzi. Mimo że to kontynuacja, została ona napisana w tak sprytny sposób, że można przeczytać ją bez znajomości „Oszukanej”, a nawet przeczytać książki w odwróconej kolejności.

Splot nieszczęśliwych zdarzeń sprawił, że młoda kobieta postanowiła uciec z Polski, aby chronić życie swoich i bliskich. Lena nie wie, czy jest poszukiwana przez policję lub przez ludzi, od których udało jej się uciec, jednak ta niepewność sprawia, że dziewczyna żyje w ciągłym napięciu. Zatrzymuje się w Kopenhadze, gdzie podejmuje pracę jako opiekunka do starszej Pani, z pochodzenia Polki. Niestety, Lena nie cieszy się długo nawet pozornym spokojem, bo mimo wyjazdu za granicę, duchy przeszłości i tak ją dopadają, i to dosłownie.

Książki Magdy Stachuli mają jedną wspólną cechę - są nieodkładalne. Pisarka ma niezwykły talent, do tworzenia historii, w których, choć pozornie nic się nie dzieje, to trzymają w napięciu. „Odnaleziona” nie wywołała u mnie aż takiego dreszczyku emocji, jak poprzednie książki, niemniej jednak, jest to bardzo wciągająca powieść, choć bardziej idąca w stronę thrillera psychologicznego, niż klasycznej sensacji. Stachula po raz kolejny pokazała, że ma doskonały warsztat i wyjątkowy styl, który odróżnia ją od innych autorów i autorek przodujących na rynku polskich kryminałów. Mimo tego że czytam wiele powieści z tego gatunku, to Stachuli zawsze udaje się mnie zaskoczyć, tak też było i tym razem.

Czytając „Odnalezioną” nie nudziłam się ani przez chwilę. Zamienna narracja prowadzona przez czterech bohaterów mogłaby się wydawać nadmiernym zamieszaniem, jest jednak wręcz przeciwnie - autorka świetnie sobie z tym poradziła, nieźle mieszając mi w głowie. Już od pierwszych stron atmosfera jest dość gęsta, a przez mnogość osób, z którymi w jakiś sposób połączona jest Lena, akcja toczy się bardzo szybko. Uwielbiam książki, w których aż do samego końca nie jesteśmy pewni kto (i czy na pewno) grozi bohaterom. Dużo tajemnic i niedopowiedzeń sprawia, że z łatwością można skierować całą swoją uwagę na fabułę powieści i oderwać się od rzeczywistości. Nie da się jednak ukryć, że „Odnaleziona” jest nieco słabszą pozycją niż pierwsza część serii, ale myślę, że to dlatego, iż „Oszukana” naprawdę wysoko postawiła poprzeczkę i dlatego ciężko było jej dorównać. Po lekturze najnowszej książki autorki czuję po prostu lekki niedosyt.

Bardzo polubiłam się z Leną i z niecierpliwością czekam na kolejne książki Magdy Stachuli, zwłaszcza że poniekąd otwarte zakończenie „Odnalezionej” na pewno daje czytelnikom nadzieję na kontynuację serii.

Joanna Adamski
(joanna.adamski@dlalejdis.pl)

Magda Stachula, „Odnaleziona”, Wydawnictwo Edipresse, Warszawa, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat