Eric Van Lustbader znów wziął na warsztat postać Jasona Bourne'a, stworzoną tak brawurowo przez Roberta Ludluma. Tym razem perypetie tytułowego bohatera zabiorą nas do Szanghaju, Meksyku i odkryją przed nami działanie ponoć najlepszego wywiadu świata Mosadu, walkę meksykańskich karteli narkotykowych i walkę o władzę w Chinach. Jason Bourne jak zwykle fascynuje i wzbudza nie tylko nasze zaufanie, ale i sympatię, choć zemsta za śmierć ukochanej kobiety wydaje się „wtórnym posunięciem” ze strony autora. Jak zwykle nie wszystko jest takim, jakie się wydaje, a bohater musi liczyć na cios nadchodzący z każdej strony. Jest typowym samotnym wilkiem, świetnie wyszkolonym, inteligentnym, a co najważniejsze skutecznym.
Początkowo ciężko odnaleźć się w wielowątkowej fabule, ponieważ każdy rozdział przenosi nas do innej lokacji, opowiadając o innych bohaterach i sytuacjach, ale kiedy już przebrniemy przez pierwsze strony, to akcja zacznie toczyć się wartko i nadzwyczaj interesująco, a powiązania między kolejnymi postaciami stają się jasne i ciekawe. Lustbader stara się, by książka stanowiła prawdziwy, solidny grunt pod scenariusz filmowy i faktycznie mu się to udaje. Na uwagę zasługują też bohaterki kobiece, które nie są tylko dodatkiem do akcji, co często zdarza się w literaturze sensacyjnej, ale są pełnoprawnymi uczestniczkami wydarzeń. Nie brakuje tu pościgów, pojedynków, morderstw i kilku zagadek, które odkrywamy wraz agentem działającym tylko na swoich warunkach.
Eric Van Lustbader potrafił wykorzystać potencjał jaki posiada główny bohater i choć zdajemy sobie sprawę, że to wszystko już było, to „Odwet Bourne'a” czyta się przyjemnie, szybko i z rosnącym zaciekawieniem. Finał okazuje się trochę cukierkowy, ale przecież podświadomie nie chcemy, by Jason Bourne zniknął z półek księgarskich na dobre!
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Eric Van Lustbader, Robert Ludlum, „Odwet Bourne'a”, Warszawa, Wydawnictwo Albatros, 2016
Komentarze