Życie często płata figle – w momencie, w którym wydaje się, że wszystko zostało ustabilizowane, następuje zaburzenie „porządku”. Czasem jest to po coś, czasem to tylko umacnia. Ale czy jedno życie ma być ważniejsze od drugiego? Gdzie w tym sprawiedliwość? Czy życie człowieka mierzy się jakąś miarą, czy to tylko kwestia przypadku?
Ewa jest uczennicą liceum, na tle innych niewyróżniającą się niczym szczególnym. Nie ma markowych ubrań, najnowszych kosmetyków, nie chodzi na imprezy – jak to określają „szara mysz”. Dziewczyna jest nieco wyobcowana przez problemy rodzinne, które często zaprzątają jej głowę. By oderwać się od rzeczywistości, biega, pokonując coraz to dłuższe dystanse. Życie Ewy bardziej się komplikuje, gdy po śmierci brata, znika jej mama.
Aldona to kobieta niezależna, wykształcona i odnosząca sukcesy na Teneryfie. Wyjechała do Hiszpanii po śmierci matki. Za granicą ułożyła sobie życie i definitywnie odcięła się od patologicznej rodziny w Polsce. Jej największym problemem była nieustanna walka o syna chorego na serce. Z czasem trudy życia zaczęły ją przerastać, a niezależność i unoszenie się honorem miały mniejsze znaczenie – zwłaszcza w obliczu utrzymania przy życiu wybitnie inteligentnego Artura.
„Odwrócone życie” to znakomita opowieść o dwóch niezmiernie silnych psychicznie kobietach. Pomimo tego, że dzieli je spora różnica wieku, mają jasno sprecyzowane cele, do których prowadzi długa droga. Zarówno odnalezienie zaginionej osoby, jak i dawcy serca jest niemalże cudem.
Wciągająca fabuła nie dotyczy jednak samych głównych bohaterek, bowiem ich ukazanie jest punktem wyjścia dla zupełnie innej opowieści… Mądrej, wzruszającej, dającej do myślenia i fascynującej opowieści o nietypowym „spotkaniu się” dwojga nieznanych, w wyniku którego jedno straci życie.
Książka Urszuli Jaksik bardzo mnie wzruszyła i zaskoczyła. Nie spodziewałam się tak przewrotnego, choć smutnego zakończenia. Przyznam, że niewiele jest publikacji, które robią na mnie tak ogromne wrażenie pod względem fabuły i kreacji bohaterów. W „Odwróconym życiu” niemalże każda postać wnosi coś cennego do lektury. Doceniam też autorkę za przedstawienie po trosze faktów ze świata nauki, których pojawienie się, doskonale wkomponowuje się w charakterystykę wybitnego umysłu Artura. Z czystym sumieniem polecam, myślę, że nikt nie powinien mieć poczucia straconego czasu po przeczytaniu „Odwróconego życia”.
Ewelina Grzesiuk
(ewelina.grzesiuk@dlalejdis.pl)
„Odwrócone życie”, Urszula Jaksik, Pascal, Bielsko-Biała 2016
Komentarze