„Odyseja Asteriksa” – recenzja

Recenzja komiksu „Odyseja Asteriksa”.
Asteriks i Obeliks wyruszają w kolejną podróż pełną przygód – tym razem na Bliski Wschód.

Kto nie kojarzy tych dwóch sympatycznych Galów? Perypetie Asteriksa i Obeliksa znane są na całym świecie. Kultowe komiksy Renégo Goscinny’ego i Alberta Uderzo, a także ich ekranizacje, od lat bawią kolejne pokolenia. Tym razem bohaterowie muszą wyruszyć w nie lada podróż. W wiosce zaczyna bowiem brakować pewnego niezbędnego składnika, bez którego nie może powstać magiczny napój. Panoramiks powierza Asteriksowi i Obeliksowi misję, od której zależy los całej społeczności. Ich celem jest odległa Palestyna. Na drodze staje im jednak rzymski szpieg, Zerosiódemiks, który może pokrzyżować ich plany…

„Odyseja Asteriksa”, podobnie jak pozostałe tomy serii, jest prostą, zabawną i pełną humoru historią, przy której można się doskonale odprężyć. Zarówno dzieci, jak i dorośli znajdą tu coś dla siebie. Nie brakuje oryginalnych pomysłów, zręcznych żartów oraz licznych popkulturowych smaczków. Rysunki są, jak zwykle, niezwykle dynamiczne, a charakterystyczna kreska mistrza komiksu pozostaje ponadczasowa. Z przyjemnością przewraca się kolejne strony tej historii.

Nowe wydanie komiksu jest 26. częścią serii. Może stanowić uzupełnienie kolekcji przygód Asteriksa i Obeliksa w twardej oprawie, ale oczywiście można je także czytać samodzielnie. Pozycja ta będzie szczególną gratką dla starszych czytelników – rysunkowa opowieść została wzbogacona o kilkadziesiąt stron poświęconych kulisom powstawania komiksu, związanym z nim faktom historycznym, interesującym kontekstom oraz ciekawostkom dotyczącym miejsca „Odysei Asteriksa” w popkulturze. Całość uzupełnia bogaty materiał ilustracyjny, dzięki któremu dodatkowe informacje przyswaja się w niezwykle przyjemny i przystępny sposób. Można się tu naprawdę sporo dowiedzieć, a jednocześnie nie ma się wrażenia obcowania z suchym opracowaniem. Wiedza podana jest lekko, ciekawie i w sposób doskonale współgrający z komiksową formą. Co więcej, znajomość tych kontekstów sprawia, że komiks czyta się później zupełnie inaczej – łatwiej dostrzec ukryte żarty, nawiązania i smaczki, które wcześniej mogły umknąć. To zdecydowanie wartość dodana tego wydania i dobry powód, by sięgnąć również po pozostałe części serii.

Niezależnie od tego, czy jesteś wieloletnim fanem Asteriksa i Obeliksa, czy dopiero masz zamiar poznać twórczość Goscinny’ego i Uderzo, „Odyseja Asteriksa” to zdecydowanie pozycja godna polecenia.

Jadzia Pęczalska

Albert Uderzo, „Odyseja Asteriksa”, Story House Egmont, Warszawa, 2026.



Komentarze




Newsletter

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat