„Ogień i pył. Ostatnia wiosna Mordechaja Anielewicza” – recenzja

Recenzja książki „Ogień i pył. Ostatnia wiosna Mordechaja Anielewicza”.
Historia powstania w getcie warszawskim, która wzrusza i jednocześnie łamie serce.

II Wojna Światowa obfitowała w wydarzenia tragiczne, które wciąż żyją w naszej pamięci i do których trudno się wraca. A jednak ostatnio wątek wojenny bardzio często pojawia się w literaturze. Poczynając od literatury obozowej, a na biografiach bohaterów kończąc. Powstanie w gettcie warszawskim nie jest najczęstszym wyborem autorów książek historycznych. Tym bardziej zainteresowałam się w związku z tym "Ogniem i pyłem. Ostatnią wiosną Mordechaja Anielewicza" autorstwa Roberta Żółtka.

W książce skupiamy się na ostatnich chwilach warszawskiego getta, na chwilę przed wybuchem powstania. Być może świadomość tego, jak ta historia musi się zakończyć, a być może pióro Roberta Żółtka sprawiły, że praktycznie od pierwszej strony, od chwili, gdy obserwujemy tłum ludzi czekających pod czujnym okiem uzbrojonych strażników w upalnym słońcu na stacji na transport do obozu, czujemy w tej książce dominujący smutek i bardzo gęstą atmosferę. Nawet jeśli, choćby z lekcji historii, znamy przebieg powstania w getcie, to jednak gwarantuję, że książka ma do odkrycia przed czytelnikiem wiele szczegółów, konkretnych faktów historycznych, które pomogą w lepszym zrozumieniu tego, co doprowadziło do tych tragicznych wydarzeń.

Robert Żółtek napisał "Ogień i pył" nie tylko z dbałością o detale historyczne, ale także z ogromnym szacunkiem do tych wszystkich bohaterów, którzy w rozgrywającym się dramacie grali swoje role. Tak, bo choć tytuł nawiązuje bezpośrednio do Mordechaja Anielewicza, bohatera tragicznego, zaledwie dwudziestokilku letniego przywódcy powstania, to jednak postaci, których ta książka upamiętnia (nawet jeśli nie bezpośrednio z imienia czy nazwiska) jest zdecydowanie więcej.

"Ogień i pył. Ostatnia wiosna Mordechaja Anielewicza" to opowieść napisana z rozmachem i jednocześnie z ogromnym wyczuciem. Nie mogę powiedzieć, że czyta się ją jednym tchem, bowiem z uwagi na jej ładunek emocjonalny, parokrotnie musiałam ją na dłuższą chwilę odłożyć. Ale też za każdym razem do niej wracałam. To książka o odwadze, którą dziś już ciężko nawet sobie wyobrazić, o bohaterach, którzy oddawali swoje życie za sprawę. A także o ogromnej, przytłaczającej wprost, desperacji, cierpieniu, strachu i poczuciu beznadziei, apatii i wojennym okrucieństwie tak wielkim, że aż wprost niemożliwym do opisania.

To jedna z tych lektur, które zmuszają do zatrzymania się na chwilę i uczczenia bohaterstwa tych, którzy zostali postawieni w sytuacji bez wyjścia. I dla ich przywódcy, który potrafił na nowo obudzić w nich ducha walki; pokazać, że warto jest wziąć odpowiedzialność za swój los, nawet jeśli z góry wydaje się on być przesądzony...

"Ogień i pył. Ostatnia wiosna Mordechaja Anielewicza" jest zdecydowanie warta polecenia, nie tylko dla miłośników powieści historycznych. To jedna z tych książek, które w swoim życiu każdy z nas powienien przeczytać chociaż raz. Choćby po to, aby tę historię ocalić od zapomnienia.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Robert Żółtek, „Ogień i pył. Ostatnia wiosna Mordechaja Anielewicza", Wydawnictwo Mg, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat