„Zawsze nosiłam w sobie tę gotowość, lecz posiadałam też silny wewnętrzny kompas. Są rzeczy, które odnajdujemy w sobie tylko na samym dnie.”
„Okrążyć słońce" Pauli McLain to prawdziwa historia kobiety, która nie zawahała się być sobą nawet wtedy, gdy było to niewygodne, kontrowersyjne. Jej buntowniczy, niezależny charakter przyniósł jej ogromny sukces i popularność oraz przyczynił się do największej straty, jak może przytrafić się kobiecie niezależnie od czasu i miejsca, w którym żyje.
Beryl Markham wychowała się w Kenii, bez matki, za to wśród koni i tubylców, co ukształtowało jej silne usposobienie i zahartowało na wszelkie życiowe niepowodzenia. Nie bała się zmian, nie bała się podejmować ryzykownych decyzji. Tam gdzie jest niebezpieczeństwo, tam pojawiają się porażki. Jednak Beryl nie załamywała rąk nad dosięgającymi ją klęskami. Szybko wyciągała wnioski i ratowała co tylko się dało. A niestety, zazdrość, plotki i skandale ciągnęły się za nią poprzez kontynenty, kraje, miasta, a także miłosne relacje. O ile życie zawodowe to pasmo sukcesów, tak związki bywały katastrofą. Nieprzemyślane małżeństwa, notoryczne zdrady i wielkie namiętności skupiły się na niej i towarzyszyły jej przez całe życie.
„Okrążyć słońce” powstało na fali fascynacji autobiograficzną publikacją Beryl Markham. Pomysł, aby przybliżyć ją współczesnym czytelnikom i próba opisania jej losów, dokonań, doświadczeń to zacne zadanie. Jednak w moim mniemaniu wykonanie wypadło blado. Podczas lektury wynudziłam się okropnie. W książce za dużo było romansu, beznadziejnie ulokowanych emocji i niedojrzałości bohaterki, a za mało osiągnięć Beryl, z których przecież zasłynęła na cały świat. Owszem, wspomniane są jej dokonania, ale zawsze z sentymentalnym podtekstem i w towarzystwie mężczyzn, którzy mogliby sobie rościć prawo do części zasług. Nie podobało mi się to, bo może sugerować trwanie w okowach konwenansów, od których Beryl Markham bezwzględnie stroniła.
„Lubimy odgrywać role sędziów i ławy przysięgłych, lecz wszyscy jesteśmy zepsuci do szpiku kości pod skórą.”.
Paula McLain zdradza, że miłosna relacja znana z „Pożegnania z Afryką" nie była taką, jaką poznaliśmy. W romans wszechczasów wplątała się Beryl Markham i zmieniła zupełnie jego losy. Jak? Musicie przeczytać sami.
Mam mieszane uczucia względem „Okrążyć słońce”. Z jednej strony udzieliła mi się fascynacja kobietą, która postawiła na swoim i zapłaciła za to wysoką cenę. Z drugiej zaś, okrutnie rozciągnięte wątki miłosne, utrudniały mi przyjemność czytania... Widocznie moje oczekiwania rozminęły się z intencjami autorki uwielbianej przez krytyków i miliony czytelników...
Aleksandra Jesiołowska
(aleksandra.jesiolowska@dlalejdis.pl)
„Okrążyć słońce” Paula McLain, Znak, Kraków 2016
Komentarze