Okruchy szczęścia
„Zanim przekwitną wiśnie” to wyjątkowa, wielowątkowa historia aż pięciu pokoleń kobiet, których losy determinuje nieustanna walka o przetrwanie i okruchy szczęścia.
Poznajemy kilka historii japońskich kobiet, których losy są zależne od wzajemnie podejmowanych decyzji i od sposobu poradzenia sobie z tym, co oferuje im codzienność. Wszystko zaczyna się od Miho, która mroźną nocą przybywa wraz ze swoją kilkuletnią córeczką do domu matki, z którego przed laty uciekła nie pozostawiając po sobie śladu. Kobieta pozostawia tam małą Yuki, zapowiadając, że gdy tylko płatki kwiatów wiśni opadną, wróci po nią i zabierze od babci. Starsza kobieta nie sądziła, że kiedykolwiek będzie jej jeszcze dane ujrzeć swoją córkę choćby na ułamek chwili.. Przyczyny i konsekwencje tej decyzji wyjaśniają opowieści historii kilku pokoleń kobiet, które zmagały się z cierpieniem, kochały i były kochane, a także próbowały się uporać z przepaścią między światem uczuć i pragnień, a zastaną rzeczywistością.
„Zanim przekwitną wiśnie” Aly Cha to książka, która w specyficzny, ale prosty sposób oddziałuje na emocje. I wydaje mi się właśnie, że ta swoista siła prostoty stylu, kompozycji językowej i fabuły samej w sobie jest esencją podkreślającą wartościowość tej pozycji, wydobywając przy tym jej siłę tkwiącą w oddziaływaniu na emocje i wyobraźnię. Powieść jest bardzo realna, rzeczywista. Czytając ją, ma się wrażenie, że czytamy relację z życia prawdziwych kobiet, które zmagały się z rzeczywistością, która niejako mimo że je przerastała i wcale nie była podobna do tego, czego oczekiwały od życia, to jednak potrafiły ją okiełznać.
Bohaterki zdają się być na wyciągnięcie ręki, jakbyśmy je znali. Przez co zapewne możemy się z nimi poniekąd utożsamiać w miarę rozwoju wydarzeń i prezentacji ich postaci. Powieść „Zanim przekwitną wiśnie” Aly Cha, bez wątpienia, jest niezwykła i wzbudza wiele emocji. Zaskakujące jest tu zakończenie, które zdaje się być niedokończone. Jego otwarta forma obudziła we mnie lawinę wyobrażeń o przyszłości małej Yuki, a także refleksję nad tym, co w codzienności jest najważniejsze. Gdyż tak naprawdę spełnienie naszych najmniejszych marzeń przynosi najwięcej przyjemności. Podsumowując, pragnę ująć całą powieść w kilka istotnych dla niej przymiotników: subtelna, smutna, wartościowa.
Agnieszka Ziętek
(agnieszka.zietek@dlalejdis.pl)
Aly Cha, „Zanim przekwitną wiśnie”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2013
Ostatnio dodane
- „Zbrodnia w hidżabie. Na książęcej farmie” - recenzja
- „Ten, który wiedział” – recenzja
- „Ślepą, czarną nocą” – recenzja
- „Smerfy i Halloween. Świat Smerfów. Tom 5” – recenzja
- „Droga Kobiety” – recenzja
- „Potwory z archiwum. Mój rok grozy ze Stephenem Kingiem” – recenzja
- „Góralu, czy ci nie żal? Opowieść o zatraceniu” – recenzja
- „Demoniczne dwudziestolecie” – recenzja
- „Germinal” – recenzja
- „Yakari. Zemsta rosomaka. Tom 26” - recenzja

Komentarze