Jaki wpływ na postrzeganie ludzi, ich światopogląd i dalsze życie może mieć poznanie dotąd ukrywanej, rodzinnej tajemnicy? Diametralny. Tak zapewne odpowiedziałaby Laura Miller – postać stworzona przez Annę Birger. Co może zburzyć relacje, na które kobieta pracowała latami i, czy jej zachowanie będzie adekwatne do zaistniałej sytuacji? Odpowiedzi na te pytania można znaleźć w „Skrywanej przeszłości” – jednej z tych książek, względem których mam mieszane uczucia.
Jedyną rodziną Laury jest rodzina jej męża. Ponad 10 lat temu skłóciła się ze swoją babcią Ireną, będącą jej jedyną krewną. Wnuczka nie potrafiła zrozumieć, dlaczego kobieta nie akceptuje jej związku z Niemcem, co nie dziwne, bo nigdy nie zdradziła jej choćby jednej przyczyny swojej niechęci. Traumatyczne wydarzenie w życiu Ireny, spowodowało, że ostatecznie postanawia wyjawić od lat skrywane sekrety. Wielkie, zielone pudło wypełnione zapisanymi zeszytami, które Laura dostaje w spadku po babce, wywołuje w niej nieodwracalne zmiany. Pośmiertnie podarowane Laurze pamiętniki, mają na celu nie tylko rozgrzeszyć Irenę z jej uprzedzeń do męża wnuczki, ale i ujawnić prawdziwą, niezwykle bolesną historię jej rodziny. Kobieta bowiem spisała swoje wspomnienia dotyczące II wojny światowej i towarzyszącego jej holokaustu.
Odziedziczone zeszyty, otwierają przed Laurą dotąd nieznaną historię życia Ireny i jej przyjaciółki Heleny, którym, chociaż próbowały, nie udało się uciec przed niemiecką niewolą. Udawanie na prośbę rodziców Polek, choć w rzeczywistości były Żydówkami, nie sprawdziło się na dłuższą metę. Odkrycie ich pochodzenia było tragiczne w sutkach. Po licznych torturach trafiły do obozu, gdzie trzeba było ciężko pracując walczyć o każdy kolejny dzień życia.
„Skrywana przeszłość” opowiada o bezustannym zmaganiu się z nieludzkimi warunkami panującymi w obozie. O strachu o życie własne i bliskich osób, sile przyjaźni i rodzących się uczuciach, podczas gdy wokół unosi się zapach rozkładających się ciał w połączeniu z mdłym dymem uchodzącym z komór gazowych, a kanibalizm nikogo nie gorszy.
Autorka miała dobry pomysł na fabułę, ale… A tych „ale” jest kilka. Gdyby nie osadzenie jej w realiach obozów koncentracyjnych z czasów II wojny światowej, nie wywoływałaby w czytelniku tak silnych emocji. Także, z przykrością muszę stwierdzić, że w większości nie są one zasługą pisarki, lecz jednych z najbardziej tragicznych wydarzeń w dziejach ludzkości. Można by więc powiedzieć – poszła na łatwiznę. Ale, kryje się tu kolejne „ale”. Ponieważ książki z pewnością nie znajdziemy na półce z pozycjami popularnonaukowymi, rzetelności zamieszczonych w niej opisów tego, co działo się na ulicach, w gettach i obozach w zasadzie nie powinno się czepiać. Jednak pokuszenie się o tak delikatnego tematycznie „gotowca”, dobrowolnie zamyka zupełną dowolność tworzonej historii. Jest to związane z kredytem zaufania, jakim czytelnik obdarza autora – wiedząc, że wydarzenia te miały miejsce, wszystko, co ich dotyczy bierze za fakty. A tymczasem, nieścisłości się zdarzyły.
Na koniec jeszcze raz podkreślę – świetna fabuła. Byłabym w 100% na tak, gdyby została w całości wymyślona przez autorkę. W związku z tym, że jej emocjonalny odbiór uwarunkowany jest powszechnie znaną historią świata, a ta nie została przekopiowana w oryginale, daję 7/10 punktów. Mimo wszystko polecam, jednocześnie rzetelnie uprzedzając przed kredytem zaufania.
Iwona Bujak
(iwona.bujak@dlalejdis.pl)
Anna Birger, „Skrywana przeszłość”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012
Komentarze