„Opowieść kataryniarza” Anny Stryjewskiej to książka, która w niezwykle subtelny sposób przypomina, że literatura wciąż może być miejscem czułości, zadumy i moralnej refleksji. Już od pierwszych stron czytelnik czuje, że wchodzi w świat, który rządzi się prawami baśni, lecz mówi językiem bardzo dorosłych emocji.
Fabuła książki przywodzi na myśl klasyczne opowieści Hansa Christiana Andersena – te, które pod warstwą prostych zdarzeń skrywają pytania o samotność, godność, miłość. Wiktor Różycki jest bezwzględnym fabrykantem, któremu los ludzki jest całkowicie obojętny. Przedsiębiorca zostaje brutalnie napadnięty, a pomocną dłoń wyciągają do niego ci, których skrzywdził, ci, którzy przez niego zostali zepchnięci na margines społeczeństwa. Wśród nich wyróżnia się sierota nazywana „Księżniczką” – dziewczynka biedna, ale posiadająca niezwykły urok i jedno niezwykłe marzenie.
Całą opowieść poznajemy oczami tytułowego kataryniarza. Jego obecność jest prawie niezauważalna, przypominając cichą melodię rozbrzmiewającą gdzieś w tle codziennego zgiełku – łatwą do przeoczenia, a jednak pozostającą w pamięci na długo. Stryjewska prowadzi narrację z wyjątkowym wyczuciem rytmu i nastroju. Autorka nie spieszy się z odsłanianiem kolejnych warstw historii, pozwala czytelnikowi zatrzymać się, wsłuchać w emocje bohaterów i samodzielnie wyobrazić sobie ich dalsze losy.
Wyraźne są także skojarzenia z „Opowieścią wigilijną” Charlesa Dickensa. Nie tyle na poziomie fabularnych analogii, ile w sposobie budowania przemiany wewnętrznej i wiary w możliwość moralnego odrodzenia. Mimo prostoty fabularnej książkę czyta się bardzo przyjemnie, ponieważ jej największym atutem jest emocjonalna uczciwość. Przypadkowe spotkania mogą mieć ogromną moc, a małe gesty dobra wielką siłę. To literatura, która wzrusza nie dlatego, że chce wzruszać, lecz dlatego, że mówi prawdę o ludzkiej naturze.
„Opowieść kataryniarza” to powieść o uważnym patrzeniu na drugiego człowieka i na samego siebie. O tym, że nawet najcichsze istnienie może mieć znaczenie, a dobro – choć nie zawsze spektakularne – potrafi zarażać i zmieniać świat. To książka ciepła, mądra i potrzebna, szczególnie w czasach, gdy łatwo zapomnieć o prostych wartościach. Zostaje z czytelnikiem na długo jak echo katarynki. Fantastyczna, budująca pozycja na świąteczny wieczór. Polecam gorąco.
Anna Wasyliszyn
Anna Stryjewska, „Opowieść kataryniarza”, Wydawnictwo Skarpa Warszawska, Warszawa, 2025.
Komentarze