„Opowieść o dwóch morderstwach” – recenzja

Recenzja książki „Opowieść o dwóch morderstwach”.
Kryminał z Charlesem Dickensem, jako głównym bohaterem? Taka propozycja nie mogła mi umknąć, zwłaszcza, że jestem wielką fanką „Drooda” autorstwa Dana Simonnsa. Jednak czy Heather Redmond udało się, to co tak dobrze wyszło Simonnsowi, który zaprosił swoich czytelników na niepowtarzalną wyprawę do XIX-wiecznego Londynu?

Historia rozgrywa się w czasach młodości autora „Opowieści wigilijnej”, kiedy to młody Charles właśnie jest dziennikarzem w „Evening Chronicle” i dowiaduje się o tajemniczej śmierci młodej Christiny Lugoson. Dickensowi nie daje spokoju fakt, że rok wcześniej równie zagadkowa śmierć spotkała inną młodą kobietę, co powoduje, że młodzieniec zaczyna prowadzić swoje prywatne śledztwo. W rozwiązaniu zagadki pomaga mu córka szefa redakcji, Kate Hogarth.

Autorce udało się stworzyć wciągający kryminał, gdzie pełnokrwiści bohaterowie są bardzo dobrze osadzeni w realiach historycznych. Powolne budowanie napięcia idealnie pasuje do konwencji, która wybrała pisarka dla swojej historii: to klasyczny kryminał, gdzie mozolnie budowane śledztwo zbliża do rozwiązania zagadki, nie dzięki woltom narracyjnym, ale precyzyjnie łączonym faktom. Dodatkowego smaczku dodaje wątek miłosny: młody dziennikarz i jego pomagierka ewidentnie maja się ku sobie, a prowadzone wspólnie śledztwo tylko zbliża tę dwójkę do siebie, co może być niebezpieczne w czasach wiktoriańskiej obłudy.

Wyprawa śladami zagadkowych zgonów prowadzi przez mroczny Londyn, którego wyższe sfery skrywają ponure tajemnice, a próba ich rozwikłania może narażać na ogromne ryzyko. Wędrując razem z naszymi bohaterami, przemierzamy bogate salony, ale także nieciekawe zaułki, których w XIX- wiecznym Londynie było mnóstwo. Wszystkie te miejsca opisane są ze znajomością realiów historycznych i społecznych, co sprawia, że lektura jest naprawdę ciekawym doświadczeniem. Gra pozorów, społeczne konwenanse, rodzinne tajemnice, wyzysk biedniejszych i słabszych, to wszystko splata się w ciekawy sposób, tworząc rasowy i wciągający kryminał.

„Opowieść o dwóch morderstwach” nie jest doznaniem literackim na miarę lektury „Drooda”, ale nie sposób odmówić jej walorów, które sprawiają, że bardzo pozytywnie oceniam powieść Heather Redmond. Autorce udało się stworzyć wiarygodny obraz młodego Dickensa, a także realistyczny portret nie tylko miasta, ale też całej epoki, skrywającej pod pozorami dobrych manier i wyrafinowania, wiele hipokryzji i mrocznych tajemnic.  

Małgorzata Tomaszek
(malgorzata.tomaszek@dlalejdis.pl)

Heather Redmond, „Opowieść o dwóch morderstwach”, Skarpa Warszawska, Warszawa 2024



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat