Opowieść, której nie da się zapomnieć

Recenzja książki „W cieniu drzewa banianu”.
Książka niepozorna, niewyróżniająca się krzykliwą okładką, hasłami o tym, że jest numerem jeden, że koniecznie trzeba ją przeczytać.

A szkoda, bo w tym wypadku wyjątkowo zgodziłabym się z okładką – tę książkę po prostu TRZEBA przeczytać.

Po czym poznać, że książka ma to „coś”, że trafiła w samo sedno, że nie jest jedynie kolejną „zaliczoną” lekturą? Po tym, że jeszcze na długo po jej przeczytaniu w głowie zostają obrazy, słowa, zdarzenia, że wciąż można przywołać emocje, które towarzyszyły podczas czytania, że właściwie tęskni się za tą książką.

Taka właśnie jest powieść Vaddey Ratner „W cieniu drzewa banianu”. Tak pięknej i poruszającej historii nie czytałam już dawno (o ile kiedykolwiek). Autorka po mistrzowsku operuje słowem, malując przed czytelnikiem obrazy, których można dotknąć i sceny, w których można uczestniczyć. Nie wiem, z czego wynika to bardziej – czy z talentu młodej pisarki czy też może z tego, że opowieść, którą snuje autorka to jej własna historia, nieco sfabularyzowana na potrzeby książki (jak sama przyznaje – po to, aby tam, gdzie zawodziła pamięć, móc posiłkować się wyobraźnią).

„W cieniu drzewa banianu” to opowieść dziewczynki, Raami, której dzieciństwo zostaje brutalnie przerwane przez wojnę domową w Kambodży. Gdy Czerwoni Khmerzy zajmują stolicę, staje się jasne, że rodzina Raami musi opuścić miasto. Od tego momentu rozpoczyna się niespokojna, często dramatyczna, tułaczka po wyniszczonym kraju w poszukiwaniu kawałka ziemi, który można byłoby nazwać domem. Opisanie okrucieństw wojny oczami małego dziecka to zabieg odważny, ale także bardzo przemawiający. Jak długo można pozostać niewinnym w kraju ociekającym krwią?

Pewnie zabrzmi to niewiarygodnie, ale choć wiele jest w tej książce bólu, krwi i śmierci,  jest to niewątpliwie książka o miłości. Vaddey Ratner odsłania w swojej opowieści tyle jej twarzy, że nie sposób wymienić wszystkich. Do łez wzrusza miłość macierzyńska, miłość do kraju,  kultury i tradycji, miłość do rodziny, miłość między kobietą i mężczyzną, miłość do ziemi i miłość do życia. I choć niejednokrotnie z książki będzie można wyczytać niemal namacalną rozpacz, to ta miłość właśnie pozostanie przede wszystkim w pamięci czytelnika.

To pierwsza książka o Kambodży, jaką miałam możliwość przeczytać. Vaddey Ratner w tak wspaniały, poetycki sposób opisała swój kraj, tradycję, społeczeństwo, szacunek do ludzi starszych i przywiązanie do ziemi, że od książki wprost nie sposób się oderwać, choć z pewnością będzie to lektura wymagająca.

Dobra rada dla czytelniczek, które emocjonalnie podchodzą do lektur – przy tej książce trzeba przygotować sobie stos chusteczek i mieć go zawsze pod ręką.

Agata Podgajska
(agata.podgajska@dlalejdis.pl)

Vaddey Ratner „W cieniu drzewa banianu”, Prószyński i S-ka, Warszawa 2012



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat