"Opowieści ze świetnika" – recenzja

Recenzja książki "Opowieści ze świetnika".
Hej! Na śmietniku też może być fajnie! Nie wierzycie? Pozwólcie, że Wiewiór Kacper Wam o tym opowie...

No tak, śmietnik nie kojarzy się z miejscem do zabawy. Ani tym bardziej z miejscem akcji książeczki dla dzieci. A jednak. Marcin Mortka właśnie tam tworzy nowy świat pełen ciekawych, przyjaznych bohaterów.

Swoją drogą Marcin Mortka to ten autor, którego dorosła część odbiorców może kojarzyć chociażby z serii "Nie ma tego złego", choć zarówno książek dla starszego, jak i młodszego czytelnika, Marcin Mortka ma w swoim dorobku całkiem sporo.

W "Opowieściach ze świetnika" można zakochać się od pierwszego wejrzenia. A to za sprawą cudownie bajkowych i kolorowych ilustracji autorstwa Łukasza Silskiego. Ogromnie cieszą oko, umilają lekturę i pozwalają zatracić się w przygodach bohaterów.

No właśnie, bo "Opowieści ze świetnika" to przygody grupy przyjaciół zamieszkujących wysypisko śmieci, nazwane uroczo "Świetnikiem". W tym (tylko teoretycznie nieciekawym) otoczeniu żyją: wiewiór Kacper, który jest jednocześnie narratorem w książeczce, sroka Kraksa, ropucha Smęciucha, szczur Zadymka i jeżynka Antosia. Dodatkowo pojawiają się skrzaty Psuje, opanowane manią niszczenia. Z taką ekipą po prostu nie ma prawa być nudno.

Książka składa się z pięciu rozdziałów opisujących różne przygody bohaterów. Każdy z rozdziałów jest niezależną, kilkustronicową historyjką, od razu mogę więc zdradzić, że ta formuła świetnie sprawdza się jako bajki czytane np. na dobranoc. Każda z opowieści ma pewne elementy wspólne: pojawiają sie w nich chwile grozy (gdy bohaterom coś się nie udaje, muszą przezwyciężyć jakieś przeciwności), w końcu wpadają na super pomysł, wykorzystując do jego realizacji rzeczy... znalezione na Świetniku. Każdy z rozdziałów kończy się też akapitem skierowanym bezpośrednio do dzieci (zresztą cała narracja budowana jest w ten bezpośredi sposób). To pomysł, w jaki sposób one, w domu, mogą dać drugie życie różnym przedmiotom.

"Opowieści ze świetnika" mają bowiem bardzo wyraźne przesłanie związane z ekologią – segregowanie odpadów i tam, gdzie to możliwe, szukanie nowych zastosowań do przedmiotów, które są do wyrzucenia. Wiewiór Kacper zachęca więc do zbudowania domku dla zwierząt (czy zabawek) z kartonu, stworzenia lampionu ze słoika czy zastanowieniu się wspólnie z dorosłym nad zbudowaniem czegoś nowego ze starych mebli. Przy tym, co osobiście wydaje mi się ciekawe, nie pokazuje krok po kroku jak coś zbudować, ozdobić. Tu ogranicza nas tylko wyobraźnia czy nasze możliwości. Książka daje tylko inspiracje i stwarza świetną okazję do kreatywnej zabawy dorosłego z dzieckiem.

Jako że wielkimi krokami zbliża się Dzień Dziecka, myślę, że "Opowieści ze świetnika" mogą stać się bardzo dobrym wyborem na prezent dla młodych czytelników.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Marcin Mortka, „Opowieści ze świetnika", Grupa Wydawnicza Foksal, Warszawa 2022



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat