O sukcesie „Ordesy” Manuela Vilasa świadczą liczby - aż 100 tysięcy sprzedanych egzemplarzy i uznanie książki za jedną z najważniejszych w Hiszpanii. Oprócz liczb na szali popularności należy położyć także treść, która poraża twardym rozrachunkiem z przeszłością. Pojawia się wiele opinii, potwierdzających potrzebę powstania książki o takiej tematyce. Nie tylko dlatego, że jest to kronika ostatnich dziesięcioleci Hiszpanii, ale dlatego że jest to historia jednego człowieka na tle zmieniającej się historii. Żeby nie było tak łatwo, Manuel Vilas wysuwa na pierwszy plan przeżycia narratora, który rozprawia się z dorobkiem własnego życia. A jest to obraz skrajnie pesymistyczny; gorzkie rozliczenie z przeszłością.
Pisarz i poeta swojego pokolenia, Manuel Vilas, stawia przed bohaterem odważne zadanie odnalezienia prawdy o życiu. Żeby nie było tak górnolotnie, jest również pokazana proza życia. Vilas nie byłby sobą, gdyby nie uzupełnił realistycznych obrazów wspomnieniami i licznymi dygresjami.
Możemy znaleźć także odpowiedź czym jest tytułowa „Ordesa”. Czy tylko mglistym wspomnieniem górzystych terenów? Ojczyzną? Miejscem zamieszkania? Okazuje się, że do „Ordesy” narrator przypisuje jasny, słoneczny i ciepły kolor, który przyciąga na okładce: „Wszystko stało się żółte. A jeśli rzeczy i ludzie przybierają barwę żółtą, to oznacza, że osiągnęli już stan niespójności lub opanował ich strach. Ból jest żółty, oto co chcę powiedzieć”. Nic tu nie jest łatwe tylko gorzkie.
Bohater prowadzi nieustanny monolog, który momentami kojarzy się z luźnym strumieniem świadomości. Pesymizm narratora przygniata doborem czarnych barw. Trudno jednak odmówić plusów „Ordesie” w odbiorze jej jako całości. Vilas pokazuje Hiszpanię dwojako: taką, która obiecuje sukces i dobrobyt ekonomiczny oraz taką, która stoi w miejscu. Z takiej perspektywy ocenia ją nauczyciel, rozwodnik i ojciec. Niestety narrator doświadcza pasma porażek, upada pod ciężarem nałogu. Uzależniony od alkoholu i leków zdaje sobie sprawę, jak trudne jest zbudowanie relacji z synami. „Ordesa” obnaża smutny upadek życia, gdzie bohater nie jest dla siebie zbyt łaskawy.
Dodatkowo Vilas pokazuje smutek i żal pokolenia, które również musiało rozliczyć się z przeszłością. Zarówno forma, jak i temat są nietypowe: prawda miesza się ze wspomnieniami, proza z poezją, teraźniejszość z przeszłością. „Ordesa” zaczyna się powrotem do pogrzebu matki, który jest symbolem pożegnania się z dzieciństwem i zarazem koniecznością wejścia w samotną dorosłość. Potem śmierć i powolne odchodzenie będzie jednym z przewijających się wątków w „Ordesie”. Manuel Llorente w La Esfera, „El Mundo”* podsumowuje: „Vilas stawia przed nami lustro, w którym nie chcemy się przeglądać, grzebie w naszej przeszłości, powoduje, że wypływa na wierzch to wszystko, co uważaliśmy za pogrzebane na zawsze”.
Książka stanowi wyzwanie pod względem formy i treści. Nie każdy może udźwignąć taką dawkę pesymizmu. Mimo wielu zalet książki spotkanie z „Ordesą” było przytłaczające.
Sylwia Wasin
(sylwia.wasin@dlalejdis.pl)
Manuel Vilas, „Ordesa”, Dom Wydawniczy Rebis, Poznań, 2019 r.
Komentarze