Autorem publikacji pt. „Ortodoksja i chaos” jest Aleksander Nalaskowski. Pedagog i założyciel eksperymentalnego liceum społecznego o nazwie „Szkoła Laboratorium”, postanowił zebrać swoje myśli i poglądy w jednej książce. Zamieszone zostały w niej teksty wcześniej już publikowane chociażby na internetowym blogu, ale także zapisy konferencji, na których autor był prelegentem, czy teksty dla różnego rodzaju pism.
„Ortodoksja i chaos” została podzielona na pięć części, każda z nich porusza inne problemy, ale wszystkie krążą wokół szeroko pojętego tematu pedagogiki. Omawiane tematy bez wątpienia są kontrowersyjne, bowiem dotyczą zarówno reformy edukacji, zagadnienia wychowania seksualnego w szkole oraz homoseksualizmu. Wygłaszane przez autora poglądy są bardzo subiektywne i niedopuszczające innego toku myślenia.
Z pewnością mocną stroną publikacji jest jej układ i przejrzystość oraz język. I na tym moim zdaniem zalety „Ortodoksji i chaosu” się kończą. Czytając tę publikację przysłowiowy nóż otwierał mi się w kieszeni. Nie jestem w stanie zrozumieć jak człowiek wykształcony, pedagog, który powinien wykazywać się wyjątkową empatią i tolerancją, jest w stanie wygłaszać poglądy na takim poziomie. Mam na myśli chociażby liczne obrazy i upokorzenia osób w jakikolwiek sposób odróżniających się od reszty społeczeństwa. Najlepszym przykładem jest nazwanie Anny Grodzkiej „płciową ciekawostką”. Czy naprawdę tego typu określenia są na miejscu w książce rzekomo cenionego pedagoga? Moim zdaniem na pewno nie.
Autor śmiało formułuje wnioski i poglądy, które niestety nie pokrywają się ze współczesnym stanem wiedzy. I tutaj nie mogę pominąć kwestii homoseksualizmu. Aleksander Nalaskowski stwierdza bowiem, że wspomniana orientacja jest chorobą. Co prawda podkreśla, że wie o stanowisku WHO, które już nie wpisuje homoseksualizmu do Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób, ale wcale się z tym nie zgadza. Mało tego, na kolejnych stronach książki pada stwierdzenie, które bardzo mocno mną wstrząsnęło. Autor pisze bowiem, że zdaje sobie sprawę z tego, że przez trzydzieści lat pracy na uczelni, wśród ogromnej liczby studentów, byli również homoseksualiści. Nalaskowski pisze, że traktował ich zawsze tak samo jak innych. W tym miejscu pomyślałam: miło z jego strony, ale dalsze słowa powaliły mnie na łopatki. Dlaczego traktował ich podobnie? Może w tym momencie zacytuję: „mój normalny stosunek do nich brał się wyłącznie z przeświadczenia, że są to osoby dotknięte chorobą”. Naprawdę nie spodziewałam się, że w XXI wieku, spod pióra pedagoga, ujrzy światło dzienne takie zdanie.
Homofobiczny test, który z założenia ma doprowadzić czytelnika do myślenia w taki sam sposób, jak czyni to autor moim zdaniem jest zupełnie żenujący. Myślę, że Aleksander Nalaskowski byłby bardzo zaskoczony moimi odpowiedziami na testowe pytania, bowiem nie pokrywają się w żadnym stopniu z jego myśleniem. Czy to oznacza, że mnie nie zależy na przyszłości Polski i przyszłości naszych dzieci? Nie sądzę, aby można wyciągać tak daleko idące wnioski.
Jako pedagogowi z wykształcenia jest mi zwyczajnie wstyd za publikację „Ortodoksja i chaos”. Żenujące poglądy i sposób ich wyrażania sprawiają, że muszę ostrzec każdego z was przed sięganiem po tę pozycję. Zwyczajnie szkoda czasu, chyba że chcecie się jeszcze dowiedzieć o tym, iż wychowanie seksualne (a tak naprawdę powinniśmy mówić o przedmiocie wychowanie do życia w rodzinie) to najzwyklejsze namawianie młodzieży do szybkiego rozpoczęcia współżycia seksualnego. W niemal każdym tekście wyłania się słowo „homoseksualizm”, w związku z tym zastanawiam się, czy naprawdę autor umie postrzegać innych ludzi tylko przez pryzmat łóżka? Może warto zacząć myśleć inaczej.
Joanna Ulanowicz
(joanna.ulanowicz@dlalejdis.pl)
Aleksander Nalaskowski, „Ortodoksja i chaos”, Kraków, Wydawnictwo Impuls, 2013
Komentarze