Każdy z nas chciałby mieszkać na luksusowym osiedlu z monitoringiem i ochroną. Zdecydowanie wpływa to na poczucie naszego bezpieczeństwa. Wojciech Chmielarz postanowił jednak obalić ten mit i zabrał czytelnika w sam środek intrygi kryminalnej rozgrywającej się właśnie na takim prestiżowym, warszawskim osiedlu. Czy ktoś mógł popełnić tam zbrodnię zupełnie niepostrzeżenie? Czy mordercą jest jeden z mieszkańców, a może sprawa jest bardziej skomplikowana? Ofiarą jest dziewczyna, studentka o imieniu Zuzanna. Do jej morderstwa przyznaje się młoda Ukrainka, ale komisarz Mortka nie wierzy w jej winę. Czy uda mu się rozwikłać tę zagadkę i udowodnić niewinność kobiety?
Zwyczajowo Wojciech Chmielarz tworzy historię wielowątkową, gdzie sprawnie łączy ze sobą politykę z przestępczością zorganizowaną, wplatając pomiędzy nie wątki obyczajowe i społeczne. Korupcja jest tutaj zatrważająco wszechobecna, głównie na szczytach władzy. Autor szczególną uwagę zwraca również na relacje polsko-ukraińskie oraz na ambicje młodych mieszkańców stolicy, których jedynym celem jest kariera. Nie zabraknie również seksu i narkotyków, które są nieodłącznym elementem świata przestępczego.
„Osiedle marzeń” idealnie wpisuje się zarówno fabularnie, jak i narracyjnie w całą serię o komisarzu Mortce. Akcja toczy się powoli, sieć powiązań pomiędzy bohaterami jest odkrywana sukcesywnie. Nie zabraknie tu oczywiście wisielczego, charakterystycznego dla służb mundurowych, humoru oraz presji medialnej i politycznej, które sprawiają, że ważne staje się jak najszybsze rozwiązanie sprawy, a niekoniecznie ukaranie winnych. Statystyki są przecież priorytetem. W czwartym tomie swoje bardziej chwalebne pięć minut będzie miał również były partner Mortki – Kochan, który zajmie się sprawami w wydziale „Archiwum X”.
Nie byłabym sobą, gdybym nie pochwaliła Wojciecha Chmielarza za dialogi. Są idealne, dynamiczne, każda postać ma swój charakterystyczny styl, sposób bycia, a przez to i sposób komunikowania się z innymi. Zawsze jestem pod wrażeniem sprawności autora w tym aspekcie i zazdroszczę mu tej lekkości. Brawa należą się także za dobrze wykreowaną, mięsistą intrygę, ale niestety zawiodło mnie zakończenie. Nie wszystkie wątki zostały domknięte, przez co czułam się zawiedziona, a nawet sfrustrowana. Szkoda, ale nie zmienia to faktu, że przez większość czasu bawiłam się przednio.
Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)
Wojciech Chmielarz, „Osiedle marzeń”, Wydawnictwo Marginesy, Warszawa, 2025.
Komentarze