„Ostatni Król” – recenzja

Recenzja książki „Ostatni Król”
Nad Nerlend ciąży nieuchronna klęska. Czy uda się ocalić królestwo?

Mroczna okładka, intrygujący opis, a za tym wszystkim całkiem (nie)ciekawa historia.

Nadchodzi zagłada, w obliczu której król Dendrihten wyjawia poddanym swój największy sekret. Prawowity spadkobierca tronu żyje daleko od kraju i tylko on może uratować krainę. Na poszukiwanie dziedzica zostali wysłani dawni członkowie zakonu Wojowników Dwóch Mieczy. Każdy z nich ma swój powód, by wyruszyć w tę szaleńczą, pełną sekretów i niebezpieczeństw podróż. Co odkryją wojownicy podczas swojej wyprawy?

Trudno stwierdzić, czy jest to dobra książka, czy też nie. Jest świetnie napisana, naprawdę dobrym językiem, który oddaje klimat. Pomysł na fabułę też jest znakomity. Dlaczego więc tak często się nudziłam podczas czytania? Może miałam wygórowane oczekiwania, bo przyznaję, że wyobrażałam sobie historię godną samego Wiedźmina. Momentami bardziej powieść przypominała mi „Nad Niemnem” Elizy Orzeszkowej, bo akurat z rozbudowanymi opisami autor radzi sobie świetnie.

Powieść podzielona jest na dwie części. Dynamizmu całej historii nadają krótkie rozdziały. Jest to książka z pogranicza fantasy i literatury przygodowej. Czytelnik towarzyszy w trasie  Wojownikom Dwóch Mieczy i pokonuje wraz z nimi wszelkie trudności, które stają im na drodze ku odnalezieniu królewskiego potomka. Jak to zazwyczaj bywa, z każdym rozdziałem dzieje się coraz więcej, a na jaw wychodzą nowe sekrety i intrygi króla. Momentami odnosiłam wrażenie, że każdy rozdział czyta mi się jak osobną, niezależną historię i może przez to brakowało mi zapału. Choć wojownicy przeżyli sporo przygód, osobiście ich z nimi nie przeżywałam i nie kibicowałam im podczas lektury.

Z moich zarzutów wyliczyłabym jeszcze, że bohaterowie wydają się bezosobowi, nie twierdzę, że są całkiem nijacy, bo każdy z nich przejawiał pewne charakterystyczne cechy, ale były one słabo nakreślone.

Wyszłabym jednak na ignorantkę, gdybym nie doceniła języka, jakim książka została napisana, jestem pełna podziwu dla szczegółowości opisów i średniowiecznej stylizacji. Autorowi życzę powodzenia w dalszej karierze pisarskiej. O ile mi wiadomo jest to debiut, a więc wiele dobrego jeszcze może się wydarzyć.

Emilia Ogrodzińska
(emilia.ogrodzinska@dlalejdis.pl)

Artur Nicia, „Ostatni król”, Wydawnictwo Nova Res, Gdynia, 2024.



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat