Punktem wyjścia jest powrót seryjnego mordercy, który przed laty został schwytany przez zespół FBI. Po ucieczce z więzienia rozpoczyna nową serię zbrodni, a jego ofiary noszą nazwiska członków dawnego zespołu śledczego. Do sprawy wraca Aaron – były agent FBI i profiler, który po dramatycznych wydarzeniach sprzed sześciu lat zakończył służbę. Brzmi intrygująco i rzeczywiście pierwsze rozdziały zapowiadają solidny thriller.
Niestety już na starcie pojawiają się pierwsze zgrzyty. Autorka bardzo wyraźnie sięga po znany z amerykańskich seriali konflikt między lokalną policją a FBI. Problem w tym, że zamiast naturalnego napięcia wynikającego z procedur czy różnicy kompetencji, dostajemy konflikt sprawiający wrażenie stworzonego wyłącznie po to, by bohaterowie mogli się ze sobą spierać. Trudno uwierzyć, że przy szóstej ofierze seryjnego mordercy funkcjonariusze zachowywaliby się właśnie w ten sposób.
Szkoda, tym bardziej że sam Aaron okazał się naprawdę udanym bohaterem. Były agent FBI, profiler, marine, dowódca zespołu śledczego, człowiek po przejściach, a przy okazji oczywiście inteligentny, przystojny i zamożny. Brzmi jak przepis na postać, której nie da się polubić. A jednak – ku mojemu zaskoczeniu – autorka obroniła go. Nie jest pomnikowym herosem, a jego sposób prowadzenia rozmów i analizowania ludzi wypada przekonująco. Paradoksalnie postać, która na papierze wydaje się najbardziej „przerysowana”, w praktyce broni się najlepiej.
Nie mogę tego samego powiedzieć o młodej policjantce współpracującej z Aaronem. To bohaterka skonstruowana według bardzo dobrze znanego schematu: ambitna, impulsywna, nieustannie walcząca z autorytetami i przekonana, że niemal każda krytyka wynika z faktu, że jest kobietą. Zamiast wielowymiarowej postaci dostajemy osobę, której zachowanie zbyt często wydaje się podporządkowane potrzebom fabuły. Jej ciągłe komentarze szybko zaczęły mnie zwyczajnie męczyć.
Na szczęście pozostali bohaterowie wypadają znacznie lepiej. Szczególnie zapadła mi w pamięć jedna z postaci drugoplanowych, która – mimo moralnie niejednoznacznej przeszłości – okazała się jedną z najbardziej autentycznych osób w całej historii. Autorka zdecydowanie lepiej radzi sobie z budowaniem relacji między bohaterami niż z konstruowaniem samej zagadki kryminalnej. Ostatecznie to właśnie postaci, a nie śledztwo, niosą tę historię.
Samo śledztwo to dla mnie rozczarowanie. „Ostatni na liście” sprawia wrażenie klasycznego thrillera o profilerze tropiącym seryjnego mordercę, ale w praktyce niewiele tu miejsca na dedukcję czy odkrywanie kolejnych elementów układanki. W fabule bardziej niż śledztwo widzi się bohaterów. Nie dlatego, że byli wybitni, lecz dlatego, że sama zagadka kryminalna schodziła na dalszy plan.
Mój największy zarzut wobec książki to jej zakończenie. Odniosłam wrażenie, że autorka za wszelką cenę chciała stworzyć historię inną niż wszystkie. Kolejne zwroty akcji są bardziej spektakularne od poprzednich, ale jednocześnie coraz mniej przekonujące. Brak tutaj rozwiązania wynikającego z wcześniej rozsianych tropów. Czuję tu największy niedosyt, bo bardzo dobry pomysł został przykryty nadmiarem efektownych, lecz słabiej uzasadnionych motywów.
Nie do końca przekonało mnie również osadzenie akcji w Stanach Zjednoczonych. Oczywiście FBI i Waszyngton dodają historii filmowego rozmachu, ale wielokrotnie miałam poczucie, że jest to przede wszystkim dekoracja. Większość fabuły bez większego trudu dałoby się przenieść na polski grunt, nie tracąc przy tym nic z jej sedna. Tym bardziej zwraca uwagę, że niektóre elementy dotyczące funkcjonowania amerykańskich służb wydają się uproszczone lub podporządkowane atrakcyjności fabuły.
Mimo zastrzeżeń nie mogę napisać, że jest to zła książka. Wręcz przeciwnie – czyta się ją szybko, dialogi brzmią naturalnie, bohaterowie w większości wzbudzają zainteresowanie, a kolejne rozdziały zachęcają do dalszej lektury. „Ostatni na liście” to dla mnie po prostu poprawny thriller. Szkoda, że autorka, mając w rękach solidny warsztat kreowania postaci i kilka naprawdę dobrych pomysłów, zamiast pozwolić im wybrzmieć, za każdym razem próbowała dołożyć jeszcze większy efekt wow.
EJA
Katarzyna Sienkiewicz, ,,Ostatni na liście”, Wydawnictwo Novae Res, Gdynia, 2026
Komentarze