„Ostatni”– recenzja

Recenzja książki „Ostatni”.
Za sprawą Mai Lunde pytanie "Co by było, gdyby...?" niebezpiecznie zamienia się w: "Jak to będzie, gdy...?".

Maja Lunde, norweska pisarka, zyskała sławę książką "Historia pszczół", a następnie ugruntowała swoją pozycję "Błękitem". To dwie z czterech części serii – Tetralogii Klimatycznej - która przedstawia wizję niebezpiecznie bliskiej przyszłości. Dość przerażającą wizję.

"Ostatni" to trzy historie, na pozór odrębne, które łączy jeden motyw, jedno zwierzę – koń Przewalskiego. Przenosimy się więc do Rosji XIX wieku, gdzie po raz pierwszy badacze natykają się na to zwierzę i próbują je sklasyfikować. Jesteśmy także obecni w Mongolii w 1992 roku i przyglądamy się próbie odratowania populacji tego gatunku. I w końcu walczymy o przetrwanie w Norwegii w 2064 roku, gdy dzikie zwierzęta są na wymarciu, nie ma elektrycznosci, a ludzie migrują i walczą o przeżycie.

W "Ostatnim" w każdej z linii czasowych poznajemy kilkoro bohaterów, śledzimy ich losy, przyglądamy się podejmowanym przez nich decyzjom i realiom, w jakich przyszło im żyć. Choć sposób narracji zmienia się nieznacznie (najbardziej odmienny jest przy wątku najwcześniejszym – rosyjskim), to bez trudu udaje się rozpoznać, w jakim momencie tej opowieści się znajdujemy.

Maja Lunde z poruszającą prostotą, ale i wnikliwością oraz wrażliwością roztacza przed czytelnikiem wizję  świata, w którym głównym bohaterem nie jest człowiek, a dzika przyroda. I w tej historii ta przyroda umiera na naszych oczach, kończy się świat, jaki znaliśmy. I trochę bezradnie, a trochę z niedowierzeniem obserwujemy to, o czym tak sugestywnie opowiada nam autorka. Bo czy możemy założyć, że to jedynie fikcja literacka? Że to nie ma prawa sie wydarzyć?

Dla mnie "Ostatni" to była ksiażka, która obnażyła egoizm człowieka. To, do czego doprowadził, a także to, jak się w nowej sytuacji odnajduje, pokazuje, że jest w nas taka granica, która sprawia, że znikają tak dobrze znane nam normy, dzięki którym czujemy się bezpiecznie; rozluźniają się więzi społeczne. Przyznam, że z niesłabnacą uwagą obserwowałam w tej książce nie tyle głównych i wyeksponowanych bohaterów każdej z linii czasowych, ale przede wszystkim przyglądałam się tłu – postaciom epizodycznym; temu, co dzieje się w otoczeniu.

"Ostatni" Mai Lunde to książka wciągająca, ale i bardzo niepokojąca. Ta wizja przyszłości, którą roztacza przed nami autorka jest niebezpiecznie bliska. To książka, która z jednej strony otacza nas subtelnie tkaną narracją, spokojnie opowiadaną historią, a z drugiej wzbudza lęk, że pewne rzeczy tak dobrze udało się ubrać w słowa i obrazy.

Nawet jeśli nie mieliście do tej pory sięgnąć po dwie wcześniejsze części serii, to zdecydowanie zachęcam do zapoznania się z "Ostatnim". I przeżycia tej książki na swój własny sposób. Poznając tę opowieść można odnaleźć w niej znaki ostrzegawcze, które zmuszają do tego, by zastanowić się nad tym, co dzieje się dziś.

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Maja Lunde, „Ostatni", Wydawnictwo Literackie, 2021



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat