„Ostatni list” - recenzja

Recenzja książki „Ostatni list”.
Miłość do mężczyzny, a nawet dwóch, miłość do dziecka, romanse, zbiegi okoliczności, rozstania i powroty: o tym wszystkim postanowiła opowiedzieć nam Maria Ulatowska.

Tytuł najnowszej książki Marii Ulatowskiej „Ostatni list” jest dość symboliczny, bo te kilkanaście słów napisanych na kartce papieru zawsze coś kończy i rozpoczyna. Majka – główna bohaterka powieści jest osobą pewną siebie, o mocnym charakterze, żyjącą na własnych warunkach, niepotrafiącą się podporządkować. Można nazwać ją egocentryczką, ale z drugiej strony wszystkie jej decyzje i wybory mają przybliżyć ją do wymarzonego szczęścia. Przez całą opowieść poznajemy wiele postaci, które następnie przewijają się do końca książki, czasami w bardzo zaskakujących korelacjach. Często decyzje naszych bohaterów są dla czytelnika całkowicie niezrozumiałe, nieodpowiedzialne, dziecinne. Seks jest traktowany przedmiotowo, miłość wydaje się całkowicie przereklamowana, a wszystko to odbywa się w szarych czasach PRL-u, gdzie telefon i samochód są prawdziwym luksusem! Postacie przedstawione przez autorkę są tak różnokolorowe jak potrafi być paleta barw: nieśmiałość, przebojowość, niezdecydowanie, kompleksy, pewność siebie, uzależnienie od alkoholu, depresja: te wszystkie cechy i problemy znajdziemy na kartach tej powieści.

Książkę „Ostatni list” czyta się szybko: czasami potrafimy się mocno zirytować i zezłościć na bohaterów, bo mając tyle doświadczeń życiowych, wciąż popełniają te same błędy. Miłość i pożądanie przeplatają się ze zwyczajną, codzienną egzystencją. Majka, Zbyszek, Wiktor, Andrzej, Bogdan, Baśka, Krystyna, Mirka, Marek: wszyscy zmagają się ze swoimi uczuciami, ale czy tak naprawdę ktokolwiek z nich wie czym jest prawdziwa miłość i na czym polega budowanie związku? Czasami z uczuciami wygrywa czysty pragmatyzm i bezduszna kalkulacja, która rani wiele osób. A potem pojawia się dziecko, ale czy miłość macierzyńska jest silniejsza od pozostałych porywów serca?

Maria Ulatowska z pewnością nie zawiodła fanów swojej twórczości, ponieważ książka jest spójna, lekka w odbiorze i przyjemna do czytania. Świetnie nadaje się na wakacyjne wojaże, weekendowe wieczory z lekturą i chwilę relaksu w pociągu. Nie wymaga skupienia, dostarcza rozrywki, a czasami mocniejszych emocji, gdy irracjonalne wybory bohaterów podnoszą nam ciśnienie. Solidna literatura kobieca w polskim wydaniu, bo mężczyźni i kobiety, które nie przepadają za tematyką obyczajową raczej się w niej nie rozsmakują!

Anna Wasyliszyn
(anna.wasyliszyn@dlalejdis.pl)

Maria Ulatowska, „Ostatni list”, Warszawa, Prószyński Media Sp. z o.o., 2016



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat