„Ostatni lot” – recenzja

Recenzja książki „Ostatni lot”.
Ile byłybyście w stanie poświęcić dla własnego szczęścia?

Patrząc na życie Clarie Cook, można tylko wzdychać z zazrością. Ma bogatego i wpływowego męża, sama pławi się w luksusach. Lecz jeśli przyjrzymy się bliżej, spojrzymy jej głęboko w oczy, zauważymy, że za tą fasadą kryje się cierpienie. Clarie żyje w złotej klatce całkowicie podporządkowana mężowi, który nie stroni od przemocy. Już kiedyś próbowała wyrwać się z tego więzienia. Niestety, nieskutecznie. Teraz wie, że tylko ponowne podjęcie próby może dać jej szansę na normalne życie. Musi tylko przygotować dobry plan.

W życiu jednak nie zawsze wszystko idzie zgodnie z założeniami, jednak los stawia na drodze Clarie Evę, która również chce się uwolnić od swojego dotychczasowego życia. Ten cel nierozerwalnie splata te dwie kobiety.

"Ostatni lot" to książka z gatunku tych rozrywkowych, jednak warto zwrócić uwagę na to, że Julie Clark ukazuje tu niezwykle złożony problem przemocy domowej. Nie tylko przemocy fizycznej, ale także tej znacznie trudniejszej do zauważenia – psychicznej. Na Clarie, niemal podręcznikowo, mąż testuje wszystkie techniki zastraszenia ofiary, wraz z upływem czasu stopniując ich intensywność. Nasza glówna bohaterka także została dobrze wykreowana. Ciągle musi udawać, oszukiwać wszystkich wokół, nikomu nie może zaufać. Jako żona polityka nie może pozwolić sobie na chwilę słabości; wie, że każdy jej ruch, każdy uśmiech (lub jego brak) są obserwowane i analizowane. A za niewłaściwe odgrywanie swojej roli z pewnością czeka ją kara.

Clarie nie jest jednak jedyną bohaterką – w "Ostatnim locie" poznajemy też historię Evy. To inna opowieść, ale nie mniej dramatyczna. Eva pokutuje za błędy popełnione w młodości, za swoją naiwną miłość i związanie się z niewłaściwymi ludźmi.

"Ostatni lot" traktuje o ważnych tematach i to stanowi jego największą wartość. Choć przez to bliżej mu też do dramatu niż thrillera. Jak na thriller książka ma trochę za bardzo rozbudowaną warstwę narracyjną fabuły, napięcie niestety się nie utrzymuje. Choć jednocześnie przyznać muszę, że czyta się ją szybko, łatwo jest się zagłębić w opowiadanej historii. Dzięki temu, że ksiażka oparta jest na losach dwóch kobiet, stopniowo zdradzając czytelnikowi, jak wyglądało ich życie, co pchnęło je do postawienia wszystkiego na jedną kartę i zawalczenia o swoje życie, nie jest to powieść monotonna, jednostajna.

Julie Clark opowiedziała historię oczami dwóch zdeterminowanych kobiet o bardzo silnych charakterach. To, jak i fakt, że mężczyźni zdecydowanie obsadzeni zostali w "Ostatnim locie" w roli czarnych charakterów sprawia, że lektura ta zapewne bardziej przypadnie do gustu czytelniczkom.

Nie wiem, czy to książka wymarzona na plażę, jednak z pewnością warto po nią sięgnąć i przyjrzeć się temu, że przemoc nie zawsze dotyka tylko biednych, a patlogia czasem idzie pod rękę z pieniędzmi. 

AP
(biuro@dlalejdis.pl)

Julie Clark, "Ostatni lot", Wydawnictwo Muza 2020



Komentarze




Społeczność

Newsletter

Reklama

 
W tej witrynie stosujemy pliki cookies. Standardowe ustawienia przeglądarki internetowej zezwalają na zapisywanie ich na urządzeniu końcowym Użytkownika. Kontynuowanie przeglądania serwisu bez zmiany ustawień traktujemy jako zgodę na użycie plików cookies. Więcej w Polityce Cookies. Ukryj komunikat